Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty

11 kwietnia 2019

Jak zachowywać się przy Japończykach?

Jak zachowywać się przy Japończykach?
 
Pewnie każde z Was słyszało o tym, że Japończycy są niezwykle grzecznymi i spokojnymi ludźmi, którzy często się sobie kłaniają i używają słowa „przepraszam”.

blog o Japonii
Biznes w Japonii - Japończycy również mówią, że czas to pieniądz.
To prawda – legendarna japońska grzeczność jest wszechobecna i zauważalna na każdym kroku. Już podczas procesu wychowywania dzieci najważniejsze jest to, aby wpoić im odpowiednie zasady, dzięki którym będą prawidłowo funkcjonowały w społeczeństwie. Jedną z podstawowych zasad jest właśnie to, aby dziecko umiało się ładnie zachowywać – powinno mówić dzień dobry, dziękuję, przepraszam, do widzenia. Powinno umieć się ładnie ukłonić, stosownie zachowywać przy stole i w zasadzie w każdej innej sytuacji. Jeżeli pociecha nie zostanie należycie wychowana i będzie zachowywała się głośno i niewłaściwie, będzie to dla rodziców sporym powodem do wstydu. Na późniejszych etapach życia osoba, której nie nauczono odpowiednich wzorców językowych i wyrażeń, może mieć problem z właściwym posługiwaniem się stylem grzecznościowym języka japońskiego. Istnieje wówczas ryzyko, że w pewnych kręgach będzie postrzegana jako ktoś niekulturalny i niestosowny.

Sposobów na okazywanie grzeczności jest wiele – z moich obserwacji wynika, że jednym z najważniejszych (poza używaniem odpowiednich form gramatycznych) jest milczenie. Często jest ono oznaką szacunku. Równie ważne jest niepatrzenie drugiej osobie w oczy – spoglądanie w nie zbyt często mogłoby zostać odebrane jako natarczywe, agresywne, czy wręcz wyzywające. Nie powinno nas zatem dziwić, jeśli nowo poznana osoba nas zignoruje – powinniśmy się tym cieszyć, ponieważ taka „ignorancja” jest na ogół oznaką dobrego wychowania i okazywanego szacunku. Taka osoba ma najprawdopodobniej w stosunku do nas dobre intencje i zachowuje się grzecznie, żeby nas nie urazić. Warto mieć to na uwadze i odwdzięczyć się tym samym, szczególnie w stosunku do osób starszych, bądź wyższych rangą. Jednak pamiętajcie, że ciągłe unikanie czyjegoś spojrzenia nie jest dobrym pomysłem. Po prostu bądźmy świadomi, że na początku zawierania znajomości dystans pomiędzy Japończykami jest większy, niż u Europejczyków z naszego kręgu kulturowego.

blog JaponiaW naszej kulturze ignorancja odbierana jest zdecydowanie inaczej – wygląda jak brak zainteresowania drugą osobą i nieliczenie się z nią. Ja również niekiedy tak się czułem w Japonii, lecz szybko mi wytłumaczono, że takie zachowanie to tylko wyraz szacunku. Duża ilość zadawanych pytań wymaga reakcji, a być może rozmówca nie ma ochoty na nie odpowiadać, dlatego niektórzy Japończycy – w przeświadczeniu, że mogliby być niegrzeczni, są małomówni, a niekiedy wręcz nieśmiali. W takich momentach zastanawiają się, co powinni powiedzieć i często wybierają tematy neutralne – związane z pogodą i jedzeniem. Jednak niekiedy – jako obcokrajowcy – budzimy w Japończykach chęć do rozmowy, ponieważ taka rozmowa nie wymaga od nich przestrzegania odpowiednich form grzecznościowych, czy trzymania się zasad obowiązujących w zhierarchizowanym japońskim społeczeństwie. Jeżeli natrafimy na takiego rozmówcę, rozmowa bardzo szybko może zejść na tematy prywatne. Niekiedy problemem może okazać się bariera językowa, dlatego – jeżeli mamy podejrzenia, że nasz znajomy niezbyt dobrze nas rozumie – warto mówić wyraźnie i starać się nie używać zbyt wielu wyrafinowanych wyrażeń. Przydadzą się również słowa uznania dla umiejętności lingwistycznych i zapewnienie, że doskonale wszystko rozumiemy – Japończykom trzeba niekiedy dodać trochę pewności siebie, a wtedy nabierają animuszu i otwierają się.

Pamiętajmy, że japońska grzeczność często objawia się jako chłód i dystans, które omylnie można odebrać jako niechęć i brak zainteresowania. Jeżeli chcemy, by Japończycy nas lubili, zachowujmy się w stosunku do nich nieco powściągliwie, szczególnie w pierwszych momentach zawierania znajomości, zwłaszcza jeżeli poznajemy osoby starsze lub postawione w hierarchii wyżej od nas! (Spotkanie z japońską policją) Nie zadawajmy im zbyt wielu osobistych pytań, nie patrzmy zbyt natarczywie w oczy, lecz jednocześnie pozostańmy sobą – to właśnie ta nasza inność i swoboda komunikacji są w cenie. Japończycy żyją w homogenicznym społeczeństwie, lecz bardzo lubią poznawać obcokrajowców, którzy są zupełnie inni – bardziej bezpośredni, otwarci i towarzyscy. Bardzo dobrze, jeżeli umiemy te cechy przekuć w zalety i rozmawiać z Japończykami inaczej, niż oni rozmawiają pomiędzy sobą. Jeżeli zachowujemy się przy tym grzecznie i taktownie, jesteśmy na bardzo dobrej drodze do wywarcia dobrego wrażenia i zawarcia znajomości. Wówczas będziemy postrzegani jako osoby, z którymi można porozmawiać o wszystkim, a w szczególności o tym, o czym nie zwykło się rozmawiać z innymi Japończykami.

Pamiętajcie – każda osoba jest inna i każda ma inny charakter, a moje rady są bardzo ogólne. Jednak warto napisać o jeszcze jednej sprawie – ze względu na stosunkowo dużą nieśmiałość Japończyków (w szczególności dziewczyn) – jeżeli naprawdę chcemy kogoś bliżej poznać, koniecznie wyciągnijmy go z tłumu, w którym przedstawiciele Kraju Kwitnącej Wiśni mogą czuć się nieco niezręcznie i nieśmiało. Jeżeli poruszymy zbyt osobisty temat w większym gronie osób, nasz rozmówca może poczuć się zażenowany i nie będzie potrafił odpowiedzieć. Jest to sytuacja, której za wszelką cenę powinniśmy unikać! Jeżeli domyślimy się, że kogoś uraziliśmy, lepiej jak najszybciej rozładować napięcie, udając, że żartowaliśmy z samych siebie. Takie sytuacje są jednak mało komfortowe i należy uważać, żeby do nich nie dopuszczać. Po fakcie, na osobności, najlepiej jest przeprosić. Przepraszanie w Japonii jest ważne i działa znacznie lepiej, niż udawanie, że nic się nie stało. Polecam sprawdzić, o co nie należy pytać Japończyków.

Jeżeli już chcemy się z kimś umówić, najlepiej zróbmy to nieco wcześniej – propozycja wspólnego wyjścia za 5 minut na piwo może zostać nieśmiało odrzucona, bądź zignorowana, gdyż Japończycy uwielbiają wszystko dokładnie planować. Znaczna większość moich znajomych nosi przy sobie kalendarz, w którym skrupulatnie notuje wszystkie plany i zadania do wykonania. Biorąc pod uwagę fakt, że odległości, które pokonują Japończycy każdego dnia, aby dostać się do pracy, szkoły, czy na miejsce umówionego spotkania, są z reguły duże, a przemieszczanie się zajmuje sporo czasu, planowanie ma sens. Popularne są również dodatkowe lekcje, nauka gry na instrumencie, oraz inne zajęcia, których ogrom zmusza do notowania terminów i miejsc.

Jeżeli już przy tym jesteśmy, to streszczę pewną rozmowę. Pewnego razu spytałem znajomej Japonki (tylko dla potwierdzenia, bo znałem odpowiedź), czy to prawda, że Japończycy bardzo cenią punktualność i czy na miejsce spotkania zawsze trzeba być o czasie. Odpowiedziała, że to nieprawda, bo należy zjawić się 5 minut wcześniej. A więc uważajcie – spóźnianie się nie jest w dobrym tonie. Jeżeli już wiemy, że nie dotrzemy na umówione miejsce w porę, skontaktujmy się z osobą, z którą mamy się spotkać i poinformujmy ją o tym. Jeżeli to zrobimy, a po przybyciu na miejsce przeprosimy, zmażemy część winy – oczywiście nie mówimy tutaj o sytuacjach biznesowych, czy spotkaniach bardziej oficjalnych. Wówczas zdecydowanie nie powinniśmy się spóźniać, gdyż może to bardzo negatywnie wpłynąć na rezultat takiego spotkania. Przybycie na czas jest oznaką szacunku i solidności, ale również ma swoją pragmatyczną stronę, o czym pisałem we wcześniejszym akapicie. Osobom, które mają tendencję do spóźniania się, bardzo odradzam robienie interesów w Japonii, lub rozważenie delegowania agenta. Tym, którzy mają mniejsze problemy z punktualnością, poleciłbym pracę nad sobą, oraz przestawienie zegarka tak, aby pokazywał nieco późniejszą godzinę, niż powinien. Unikniemy wówczas wielu przykrych konsekwencji spóźniania się i – jako osoba, która na miejsce spotkania zawsze przybywa przed czasem – zyskamy spory szacunek. Nie każdy Japończyk jest zdania, że Europejczycy również potrafią być punktualni, tak więc element pozytywnego zaskoczenia jest jak najbardziej wskazany.

Uważajcie również na żarty – Japończycy nie rozumieją naszego poczucia humoru. Jeżeli zasugerujecie (żartem), że jakiś błąd wynika z czyjejś winy, może się to dla Was skończyć naprawdę tragicznie, bo zostanie odebrane jako bezpośredni, doskonale wycelowany atak i zniewaga. Nie podpuszczamy, nie sugerujemy. Absolutnie, pod żadnym pozorem nie żartujemy z rodziców, z tajfunów, z trzęsień ziemi i z tsunami. Są to sprawy, które dla niektórych z nas mogą być śmieszne, jednak dla Japończyków nigdy nie są. Rodzice uważani są z reguły za najwyższy autorytet moralny i cenieni przede wszystkim za to, że są rodzicami – podobnie jak u nas, ale jeszcze bardziej – a katastrofy naturalne zdarzają się tam naprawdę i niekiedy zbierają potworne żniwo – trzęsienie ziemi w rejonie Tohoku i następujące po nim tsunami odebrały życie około 20 tysiącom ludzi i miały miejsce stosunkowo niedawno. Jeżeli tak zażartujemy, ściągniemy na siebie kłopoty – wtedy najlepszym wyjściem są natychmiastowe przeprosiny i wytłumaczenie, że jako Europejczycy niezbyt rozumiemy powagę sytuacji. My – jako Polacy – również jesteśmy wyczuleni na pewne sprawy. Nie chcielibyśmy, żeby zagraniczny turysta śmiał się z Holocaustu. Podobnie Japończycy nie chcą, żebyśmy żartowali sobie ze śmierci osób, które zginęły w katastrofie. Jeżeli natrafimy na kogoś, kogo członek rodziny ucierpiał na skutek takich wydarzeń, możemy być pewni, że ze wstydu będziemy chcieli zapaść się głęboko pod ziemię.

Blog Japonia
Kwestia grzeczności u Japończyków to naprawdę temat rzeka. Mógłbym napisać jeszcze dużo więcej, ale powstrzymam się i zachowam chociaż coś dla siebie! Każdy Japończyk jest inny i nie ma „uniwersalnej instrukcji obsługi Japończyka”. Są to bardzo inteligentni ludzie obdarzeni sporym poczuciem humoru, z którymi miło spędza się czas. Z reguły wolą jednak wcześniej zaplanowane wyjścia, często chcą wiedzieć, o której można wrócić do domu (i którym pociągiem) i bywają nieco nieśmiali. Jeżeli będziemy o tym pamiętać i uszanujemy to, że nieco się od siebie różnimy, możemy zawrzeć naprawdę wspaniałe przyjaźnie oparte na wzajemnym zrozumieniu, a także uczyć się nowych rzeczy.

Osobom, które chciałyby dowiedzieć się więcej, polecam czytanie książek poświęconych Japonii. Jest nawet darmowa publikacja poświęcona jedynie mowie ciała i gestom Japończyków – link do niej znajdziecie pod tekstem. Ten wpis powstał na bazie własnych doświadczeń i w oparciu o wiedzę, którą przekazali mi znajomi Japończycy. Jest to jedynie zbiór moich przemyśleń popartych rzetelnymi opiniami.

Mam nadzieję, że podobał Wam się mój pierwszy wpis na tej stronie. Napiszcie w komentarzach, jakie posty chcielibyście czytać częściej i jakie są Wasze doświadczenia związane z Japończykami!

Sayonara!

Źródła:

25 listopada 2017

Spotkanie z japońską policją

Wracałem rowerem z drobnych zakupów, gdy zauważyłem stojącego na chodniku policjanta. Pomyślałem sobie, że mogę skręcić w lewo (tam było zielone światło) albo stanąć na skrzyżowaniu celem pojechania prosto (tak jest szybciej, ale na jazdę wprost było czerwone światło). Postanowiłem, że "stanę obok policjanta, przecież nie mam się czego bać".

Japońska policja
http://animefanatika.co.za
Stałem sobie tak na chodniku, w oczekiwaniu na zielone światło, kiedy pan policjant nagle spytał mnie, dlaczego nie świeci się światło w moim rowerze. Istotnie, światełko nie świeciło, gdyż... stałem, a jest ono zasilane prądem, który rower wytwarza tylko wtedy, kiedy jedzie. Chwilę później pan już miał mój paszport w ręku i zaczął wypisywać jakiś papierek, który - jak się później okazało - był mandatem. Przy okazji pan władza postanowił sprawdzić, czy rower, którym się poruszam nie jest kradziony, więc sprawdził jego numery i skontaktował się radiowo z bazą. Okazało się, że jest jakiś problem z ustaleniem właściciela, więc stwierdziliśmy, że podejdziemy do domu i to sprawdzimy, bo rower należy do gospodarza domu. Mnie też to było na rękę, wolałem, żeby policjant mógł porozmawiać z Japończykami - z osobami, które znam.

Blog Japonia
https://upload.wikimedia.org/
Opiszę go: był to niewysoki mężczyzna około 30-40 roku życia i okrągłej, nawet dosyć przyjaznej twarzy. Wyposażenie w postaci kajdanek, pistoletu, pałki policyjnej i kasku chyba bardzo mu ciążyło, bo pobrzękiwało przy każdym ruchu. Mój japoński nie jest zbyt dobry, ale udało nam się dogadać i pan mnie nawet pochwalił, że dobrze mówię po japońsku, co nie jest do końca prawdą. 

Po kilku minutach, kiedy doszliśmy do domu, poprosiłem japońskich domowników o pomoc. Jak się okazało, konieczny był jeszcze telefon do właściciela roweru i kolejne ustalenia, lecz koniec końców wszystko udało się wyjaśnić, a mandat nawet nie został wystawiony. Cieszę się, bo kara za brak oświetlenia to 5円, czyli 50.000 jenów (1600zł za brak oświetlenia w rowerze!). Jeżeli chcecie kupić tanie oświetlenie rowerowe, zajrzyjcie do sklepu typu DAISO, o którym już pisałem, a w którym kupicie oświetlenie za 100 jenów.

Blog o Japonii
Japoński mandat... a raczej tylko część z informacjami o karach.

Kiedy zasugerowałem, że to strasznie wysoka kara, to wtedy zaczął mnie uspokajać gestami, że nie trzeba płacić, wszystko jest w porządku. Na szczęście potwierdzili to moi japońscy domownicy, którzy mi pomogli. Wydaje mi się, że mandatu nie musiałem płacić, bo pan policjant zrozumiał, że to światełko naprawdę świeci tylko wtedy, kiedy rower jest w ruchu. Wiedziałem również, jak należy zachowywać się przy Japończykach i co należy, a czego nie należy robić. Nasze, europejskie podejście w takich sprawach nie działa i może tylko zaszkodzić. Taka wiedza przydaje się w wielu sytuacjach.

A teraz jeszcze przestroga. Jazda na rowerze może być w Japonii bardzo kosztowna. Prowadzenie roweru z jednoczesnym trzymaniem parasola w ręce, słuchawki w uszach, rozmowa przez telefon komórkowy, przejeżdżanie na czerwonym świetle są zabronione. Mimo to, bardzo wielu Japończyków nagminnie łamie te przepisy! Niektóre z tych wykroczeń skutkują trzytygodniowym aresztem, lub mandatem w wysokości 5円. Jazda po spożyciu alkoholu może skończyć się nawet karą pozbawienia wolności na okres 5 lat! Połączenie kilku powyższych wykroczeń może dać nam nawet mandat w wysokości kilkunastu 円, czyli 4-5 tys. złotych. Tyle w Polsce nie płacą (nawet za najcięższe wykroczenia) kierowcy samochodów! W Japonii taki wydatek można sobie zafundować w kilka sekund... wystarczy trzymać parasol w ręku, nie mieć światełek i słuchać muzyki, a do tego przejechać na czerwonym świetle. Można w zamian za to wybrać kilkumiesięczne więzienie...

Piszę tego posta ku przestrodze. W Japonii przepisy dotyczące ruchu drogowego są bardzo surowe, nawet dla rowerzystów. Dzisiaj trochę zainwestowałem i teraz mam już znacznie lepsze oświetlenie, które świeci nawet wtedy, kiedy rower nie jest w ruchu. W sumie jestem nawet trochę wdzięczny policjantowi, bo dzięki niemu jestem lepiej widoczny na drodze.

25 września 2017

Japońscy kierowcy

Japończycy jeżdżą powoli i ostrożnie, jednak niektóre ich zachowania na drodze mnie dziwią. 

Japońskie samochody wyposażone są na ogół w automatycznie skrzynie biegów, co raczej nie sprzyja szybkiej i dynamicznej jeździe. Japończycy jeżdżą wolno, na ogół przestrzegając ograniczeń prędkości (często w miastach do 40 km/h), lecz zdarza się, że - jeżeli warunki pozwalają - to jadą nieco szybciej. Jeżeli warunki się jednak pogorszą, jadą nawet wolniej, niż im wolno. Wydaje mi się, że Japończycy prowadzą rozsądnie i racjonalnie - wystarczy nawet lekki opad deszczu i wszyscy włączają światła awaryjne i jadą bardzo powoli.
zdj. z zasobów własnych

Światła awaryjne służą także do komunikacji (podobnie jak w Polsce). Można nimi komuś podziękować za ustąpienie pierwszeństwa itd. Jest to bardzo często stosowana praktyka. Świateł awaryjnych używa się niezwykle często, np podczas parkowania, podczas wykonywania manewrów "innych niż standardowe". 

A jeżeli chodzi o światła, Japończycy często ich nie używają. Wyłączają je stojąc na czerwonym świetle, albo nawet podczas jazdy, gdy pada deszcz i jest dosyć ciemno. Czasami używają tylko bardzo słabych świateł pozycyjnych. Bardzo mnie to zaskakuje. 

Wyjątek od tego tekstu stanowią japońscy kierowcy taksówek. Uważajcie na nich.

Bardzo często zdarza się jednak, że przejeżdżają na czerwonym świetle. W Japonii bardzo często po zapaleniu się czerwonego światła mija jeszcze dużo czasu, zanim dla innych zapali się zielone. Często jest to aż kilkanaście sekund, w czasie których na skrzyżowaniu nic się nie dzieje. Japończycy to wiedzą i przejeżdżają nawet wtedy, kiedy teoretycznie nie powinni. 

Japoński kierowca nie ruszy, jeżeli za jego samochodem (np po lewej stronie) znajduje się rowerzysta. Wtedy (jako rowerzysta) najlepiej dać sygnał kierowcy samochodu, że może jechać pierwszy. W przeciwnym przypadku (z obawy o zdrowie rowerzysty) będzie długo się wahał, czy jechać. Japoński kierowca zawsze zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, kiedy widzi (nawet z daleka) zbliżających się ludzi (pieszych albo rowerzystów).

W Japonii czuję się bardzo bezpiecznie. Kierowcy - za wyjątkiem taksówkarzy - jeżdżą bardzo ostrożnie. Japończycy są tak grzeczni, że niekiedy nie wiedzą, kto powinien jechać pierwszy na skrzyżowaniu. Ten, kto ma pierwszeństwo, osoba starsza, czy rowerzysta!

21 września 2017

Japoński "Tryb Pracy"

http://i.imgur.com/YIYziXf.jpg
Czasami wydaje mi się, że Japończycy mają kilka "trybów". W zależności od sytuacji włączają jeden z tych trybów i postępują zgodnie z jego założeniami. 

Japończyk w trybie pracy jest niezwykle uprzejmy, usłużny i w pełni profesjonalny. Nie ma pracownika nad Japończyka, powiedziałbym. 


Sprzedawca w sklepie powtarza "robię niegrzeczność" (choć zasadniczo znaczy to tyle, co przepraszam... trudno to przetłumaczyć) 失礼します (しつれいします), (shitsurei shimasu), ilekroć tylko znajdzie się w pobliżu klienta. I nie ma znaczenia, że wcale nie jest niegrzeczny. Być może akurat układa butelki z Aquariusem na półkach, lub segreguje onirigi... mimo to, może na wszelki wypadek, zupełnie automatycznie i chyba bezwiednie, powtarza tę formułkę. 


Kasjerka w sklepie gestem ręki zaprasza do kasy i dziękuje za dokonanie zakupów. Kasuje towary, często pakując je do siatki (zależy od sklepu). Kiedy zakupy są zapakowane, dowiemy się, ile trzeba zapłacić. Pieniądze chwyci w obie dłonie, z należytą delikatnością. Im większego nominału jest to banknot, tym większa będzie ostrożność. I powie, ile dostała. Banknot przyczepiany jest magnesem do kasy, wtedy kasjerka wydaje resztę (maszyna sama ją odlicza) i ponownie dziękuje, po czym kłania się. Dopiero później schowa banknot do kasy. Przy zakupie np. elektroniki, kasjerka zablokuje się w ukłonie aż do momentu, kiedy się odwrócimy i odejdziemy na kilka kroków


Konduktor w pociągu kłania się w pas, ilekroć tylko otwiera drzwi do następnego wagonu. Staje wówczas w nich, odwraca się przodem do pasażerów wagonu, który opuszcza, i przez kilka sekund możemy oglądać czubek jego czapki konduktorskiej i podziwiać starannie wypucowane skórzane buty. 


Trudno jest złamać schemat. Idąc do kasy, lub do lekarza, przyjmujemy rolę pacjenta i w tej roli tkwimy bardzo mocno. Rola lekarza jako lekarza też jest niepodważalna. Każdy musi odegrać swoją rolę - zarówno lekarz, jak i chory, muszą zachować się tak, jak się tego od nich oczekuje. Lekarz wystawia diagnozę, a chory pokornie przyjmuje ją do wiadomości. 


Kasjerka w sklepie ma wyuczone wyrażenia i schematy postępowania, odstępstwa od normy raczej się nie zdarzają. Przerwanie rutyny nie jest z reguły możliwe i mile widziane. W takich sytuacjach kasjerka się speszy i nie będzie wiedziała, co powiedzieć, gdyż nie mieści się to w granicach jej kompetencji jako kasjerki. Żarty, podrywanie i inne tego typu zachowania nie są możliwe. Możemy spytać o sprawy związane ze sklepem, ewentualnie uciąć krótką pogawędkę na temat pogody... i to tyle. I to pod warunkiem, że znamy język japoński.

5 rzeczy, których nie lubię w Japonii...
W Japonii wszyscy pracują najlepiej, jak potrafią, dlatego ludzie bardzo sobie ufają. Japończycy ufają lekarzom, kierowcom taksówek, sprzedawcom w sklepach, konduktorom pociągów itd. Z drugiej strony sami (także po to, żeby ufać innym) muszą sumiennie wywiązywać się ze swoich obowiązków. Sprawia to, że przeciętny Japończyk nie ma zbyt wiele czasu na relacje międzyludzkie na bardziej naturalnej płaszczyźnie. Imprezy, na które chodzi się po godzinach, rządzą się podobnymi prawami, co biura. 

Bardzo lubię ten profesjonalizm i wiem, że kiedy wyprowadzę się z Japonii, będzie mi tego strasznie brakowało. W niektórych miejscach na świecie klienta traktuje się źle. Dlaczego?!

27 lipca 2017

5 rzeczy, o które NIE należy pytać Japończyków!

Jako, że od jakiegoś czasu mieszkam w Japonii, postanowiłem przedstawić Wam kilka przykładów pytań, których zdecydowanie nie powinniśmy stawiać Japończykom. Zaczynajmy!

Być może zainteresuje Cię również...

1. Czy japońskie jedzenie nie jest napromieniowane?

 
Zadanie tego pytania jest ogromnym nietaktem i równoważne jest zerwaniu jakichkolwiek negocjacji biznesowych, oraz ochłodzeniu relacji pomiędzy rozmówcami. Japonia to jedno z najlepiej rozwiniętych technologicznie państw na świecie, a Japończycy są z tego powodu niezwykle dumni. Z dobrodziejstw tego dorobku korzystają wszystkie gałęzie przemysłu, dostarczając produktów i usług nie tylko mieszkańcom Kraju Kwitnącej Wiśni, ale i całego globu. Wytykanie Japończykom, że któraś z ich technologii zawiodła, jest bardzo nie na miejscu. Oskarżanie ich o to, że doprowadzili do zagrożenia skażeniem radioaktywnym mieszkańców innych części świata to najlepsza droga do kłótni. Kwestionowanie jakości pożywienia, z którego Japończycy są niezwykle dumni, to w ich oczach niemal przestępstwo. Trzęsienie ziemi było katastrofą naturalną, której - podobnie jak i tsunami - nie dało się zapobiec. Słowo Fukushima nigdy nie powinno padać z Waszych ust.


2. Czy jesteś Chińczykiem?


Nigdy nie powinno się porównywać Japończyków z Chińczykami (no chyba, że zamierzamy wychwalać tych pierwszych, a narzekać na tych drugich), bo może to doprowadzić do poważnych nieprzyjemności. Japończycy nie przepadają za Chińczykami, lecz niestety zdarza się, że Europejczycy - nie potrafiąc prawidłowo określić narodowości Japończyka - pytają, czy jest Chińczykiem. W takiej sytuacji niemal każdy Japończyk poczuje się urażony i rozsierdzony, gdyż mentalność i zachowanie Chińczyków są dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni zupełnie nieakceptowalne. Ostatnim, czego może chcieć Japończyk, jest posądzenie go o bycie Chińczykiem.


3. Czy Japonia przeprowadzała w trakcie wojny eksperymenty na ludziach i walczyła po stronie Hitlera?


Jak to często bywa, rozmowy o wojnach, polityce i historii nie są w Japonii wskazane. O tym, jakie eksperymenty przeprowadzali Japończycy w trakcie wojny, wielu Japończyków nie wie, lecz ma świadomość, że nie ma się czym chwalić. Próby podjęcia tego rodzaju tematów są nie tylko skazane na porażkę, ale także prowadzą do poważnych nieporozumień. Jeżeli już chcemy porozmawiać z Japończykiem o historii, lepiej zapytajmy o kodeks samuraja i filmy Kurosawy.

4. Czy Japonia zawdzięcza wysoki rozwój technologiczny Stanom Zjednoczonym?


Jak już wcześniej pisałem, Japończycy są bardzo dumni ze swoich osiągnięć i nie dopuszczają do siebie myśli, że nie doszli do wszystkiego sami. Oczywiście pewną rolę odegrały tutaj Stany Zjednoczone (na ten temat może kiedyś napiszę), lecz nie znaczy to, że powinniśmy kwestionować wysiłek mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, czy ich ciężką pracę. Ich wkład w technologie stosowane na całym świecie jest gigantyczny, Japończycy słynęli z tego, że dzielili się zdobytą wiedzą z firmami europejskimi, nie patentowali swoich pomysłów i pozwalali na korzystanie z nich, nie czerpiąc z tego tytułu żadnych profitów. 

Superszybki pociąg Shinkansen z serii 700 na chwilę po wyjechaniu ze stacji Kyoto. Zdjęcie własne.

5. Czemu twój dom jest taki mały?


W Japonii wszystko jest mniejsze, lecz nie oznacza to, że powinniśmy sugerować Japończykom, że ich dom jest mniejszy niż dom sąsiada. Nie powinniśmy również stwierdzać, że sąsiad posiada większy samochód. Japończycy - ze względu na swą mentalność i wychowanie, które nakazuje, aby zawsze zachowywać się taktownie - są na tym punkcie dość wrażliwi. Nie lubią być także stawiani w pozycji tego, który jeszcze musi coś zrobić, żeby komuś dorównać.

W przypadku pojawienia się pytań na temat prowadzenia negocjacji w biznesie, proszę o kontakt.


Źródła/Resources: