Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mentalność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mentalność. Pokaż wszystkie posty

25 listopada 2017

Spotkanie z japońską policją

Wracałem rowerem z drobnych zakupów, gdy zauważyłem stojącego na chodniku policjanta. Pomyślałem sobie, że mogę skręcić w lewo (tam było zielone światło) albo stanąć na skrzyżowaniu celem pojechania prosto (tak jest szybciej, ale na jazdę wprost było czerwone światło). Postanowiłem, że "stanę obok policjanta, przecież nie mam się czego bać".

Japońska policja
http://animefanatika.co.za
Stałem sobie tak na chodniku, w oczekiwaniu na zielone światło, kiedy pan policjant nagle spytał mnie, dlaczego nie świeci się światło w moim rowerze. Istotnie, światełko nie świeciło, gdyż... stałem, a jest ono zasilane prądem, który rower wytwarza tylko wtedy, kiedy jedzie. Chwilę później pan już miał mój paszport w ręku i zaczął wypisywać jakiś papierek, który - jak się później okazało - był mandatem. Przy okazji pan władza postanowił sprawdzić, czy rower, którym się poruszam nie jest kradziony, więc sprawdził jego numery i skontaktował się radiowo z bazą. Okazało się, że jest jakiś problem z ustaleniem właściciela, więc stwierdziliśmy, że podejdziemy do domu i to sprawdzimy, bo rower należy do gospodarza domu. Mnie też to było na rękę, wolałem, żeby policjant mógł porozmawiać z Japończykami - z osobami, które znam.

Blog Japonia
https://upload.wikimedia.org/
Opiszę go: był to niewysoki mężczyzna około 30-40 roku życia i okrągłej, nawet dosyć przyjaznej twarzy. Wyposażenie w postaci kajdanek, pistoletu, pałki policyjnej i kasku chyba bardzo mu ciążyło, bo pobrzękiwało przy każdym ruchu. Mój japoński nie jest zbyt dobry, ale udało nam się dogadać i pan mnie nawet pochwalił, że dobrze mówię po japońsku, co nie jest do końca prawdą. 

Po kilku minutach, kiedy doszliśmy do domu, poprosiłem japońskich domowników o pomoc. Jak się okazało, konieczny był jeszcze telefon do właściciela roweru i kolejne ustalenia, lecz koniec końców wszystko udało się wyjaśnić, a mandat nawet nie został wystawiony. Cieszę się, bo kara za brak oświetlenia to 5円, czyli 50.000 jenów (1600zł za brak oświetlenia w rowerze!). Jeżeli chcecie kupić tanie oświetlenie rowerowe, zajrzyjcie do sklepu typu DAISO, o którym już pisałem, a w którym kupicie oświetlenie za 100 jenów.

Blog o Japonii
Japoński mandat... a raczej tylko część z informacjami o karach.

Kiedy zasugerowałem, że to strasznie wysoka kara, to wtedy zaczął mnie uspokajać gestami, że nie trzeba płacić, wszystko jest w porządku. Na szczęście potwierdzili to moi japońscy domownicy, którzy mi pomogli. Wydaje mi się, że mandatu nie musiałem płacić, bo pan policjant zrozumiał, że to światełko naprawdę świeci tylko wtedy, kiedy rower jest w ruchu. Wiedziałem również, jak należy zachowywać się przy Japończykach i co należy, a czego nie należy robić. Nasze, europejskie podejście w takich sprawach nie działa i może tylko zaszkodzić. Taka wiedza przydaje się w wielu sytuacjach.

A teraz jeszcze przestroga. Jazda na rowerze może być w Japonii bardzo kosztowna. Prowadzenie roweru z jednoczesnym trzymaniem parasola w ręce, słuchawki w uszach, rozmowa przez telefon komórkowy, przejeżdżanie na czerwonym świetle są zabronione. Mimo to, bardzo wielu Japończyków nagminnie łamie te przepisy! Niektóre z tych wykroczeń skutkują trzytygodniowym aresztem, lub mandatem w wysokości 5円. Jazda po spożyciu alkoholu może skończyć się nawet karą pozbawienia wolności na okres 5 lat! Połączenie kilku powyższych wykroczeń może dać nam nawet mandat w wysokości kilkunastu 円, czyli 4-5 tys. złotych. Tyle w Polsce nie płacą (nawet za najcięższe wykroczenia) kierowcy samochodów! W Japonii taki wydatek można sobie zafundować w kilka sekund... wystarczy trzymać parasol w ręku, nie mieć światełek i słuchać muzyki, a do tego przejechać na czerwonym świetle. Można w zamian za to wybrać kilkumiesięczne więzienie...

Piszę tego posta ku przestrodze. W Japonii przepisy dotyczące ruchu drogowego są bardzo surowe, nawet dla rowerzystów. Dzisiaj trochę zainwestowałem i teraz mam już znacznie lepsze oświetlenie, które świeci nawet wtedy, kiedy rower nie jest w ruchu. W sumie jestem nawet trochę wdzięczny policjantowi, bo dzięki niemu jestem lepiej widoczny na drodze.

22 września 2017

Japońskie metody walki z terrorem

Przylatując do Japonii już na lotnisku spotykamy się z plakatami głoszącymi, że Japonia walczy z terroryzmem. Nie mam takich zdjęć, ale jest to widok powszechny na wielu lotniskach. 

Do napisania tego konkretnego wpisu zachęcił mnie jednak plakat zawieszony w autobusie, którym dzisiaj podróżowałem. Głosi on, że w razie dostrzeżenia jakichkolwiek podejrzanych, niezadeklarowanych bagaży lub ludzi (nie wiem, czy to dobre wyrażenie), należy natychmiast poinformować o tym załogę autobusu lub zgłosić się na najbliższy posterunek policji. Nie do końca wiem, jak to zrobić, jadąc autobusem. Wówczas pojęcie "natychmiast" nabiera nieco nowego znaczenia. Ale nie chcę się czepiać - ten plakat przypomniał mi coś, co widziałem kilka razy na stacjach kolejowych. 

Na stacjach niekiedy widzimy policjantów, którzy odpowiedzialni są za walkę z terrorem. Zwykle jest to stojący na podwyższeniu (na stopniu) umundurowany funkcjonariusz. Uzbrojony jest w gaz pieprzowy i ogromną pałkę przypiętą do paska spodni. Spogląda na ludzi podejrzliwie i groźnie, starając się przybrać jak najpoważniejszy wygląd. Do stopnia, na którym stoi, przyczepiona jest kartka, że Japonia walczy z terrorem i jest to funkcjonariusz odpowiedzialny za tę walkę. 

Jak dla mnie to wygląda to bardzo pociesznie, a groźna mina (mimo, że koresponduje z przesłaniem) nie wystarcza. Być może taka prezentacja zapewnia Japończykom poczucie bezpieczeństwa i taki jest cel. Tak naprawdę, za kulisami dzieje się z pewnością znacznie więcej. Japonia jest krajem tak rozwiniętym technologicznie i tak nowoczesnym, że nie ma problemów z namierzaniem zagrożeń i walką z nimi. I bardzo dobrze. 

To, w jaki sposób pokazuje się tę siłę poblicznie, w kraju takim jak Polska, wzbudziłoby jedynie gromki śmiech. Myślę, że żaden huligan z Nowej Huty nie przeszedłby obojętnie obok takiego funkcjonariusza. Z pewnością chciałby się z nim zmierzyć. Kto by wyszedł z takiego pojedynku zwycięsko? Nie wiem. Japończycy naprawdę potrafią zaskakiwać. 

21 września 2017

Japoński "Tryb Pracy"

http://i.imgur.com/YIYziXf.jpg
Czasami wydaje mi się, że Japończycy mają kilka "trybów". W zależności od sytuacji włączają jeden z tych trybów i postępują zgodnie z jego założeniami. 

Japończyk w trybie pracy jest niezwykle uprzejmy, usłużny i w pełni profesjonalny. Nie ma pracownika nad Japończyka, powiedziałbym. 


Sprzedawca w sklepie powtarza "robię niegrzeczność" (choć zasadniczo znaczy to tyle, co przepraszam... trudno to przetłumaczyć) 失礼します (しつれいします), (shitsurei shimasu), ilekroć tylko znajdzie się w pobliżu klienta. I nie ma znaczenia, że wcale nie jest niegrzeczny. Być może akurat układa butelki z Aquariusem na półkach, lub segreguje onirigi... mimo to, może na wszelki wypadek, zupełnie automatycznie i chyba bezwiednie, powtarza tę formułkę. 


Kasjerka w sklepie gestem ręki zaprasza do kasy i dziękuje za dokonanie zakupów. Kasuje towary, często pakując je do siatki (zależy od sklepu). Kiedy zakupy są zapakowane, dowiemy się, ile trzeba zapłacić. Pieniądze chwyci w obie dłonie, z należytą delikatnością. Im większego nominału jest to banknot, tym większa będzie ostrożność. I powie, ile dostała. Banknot przyczepiany jest magnesem do kasy, wtedy kasjerka wydaje resztę (maszyna sama ją odlicza) i ponownie dziękuje, po czym kłania się. Dopiero później schowa banknot do kasy. Przy zakupie np. elektroniki, kasjerka zablokuje się w ukłonie aż do momentu, kiedy się odwrócimy i odejdziemy na kilka kroków


Konduktor w pociągu kłania się w pas, ilekroć tylko otwiera drzwi do następnego wagonu. Staje wówczas w nich, odwraca się przodem do pasażerów wagonu, który opuszcza, i przez kilka sekund możemy oglądać czubek jego czapki konduktorskiej i podziwiać starannie wypucowane skórzane buty. 


Trudno jest złamać schemat. Idąc do kasy, lub do lekarza, przyjmujemy rolę pacjenta i w tej roli tkwimy bardzo mocno. Rola lekarza jako lekarza też jest niepodważalna. Każdy musi odegrać swoją rolę - zarówno lekarz, jak i chory, muszą zachować się tak, jak się tego od nich oczekuje. Lekarz wystawia diagnozę, a chory pokornie przyjmuje ją do wiadomości. 


Kasjerka w sklepie ma wyuczone wyrażenia i schematy postępowania, odstępstwa od normy raczej się nie zdarzają. Przerwanie rutyny nie jest z reguły możliwe i mile widziane. W takich sytuacjach kasjerka się speszy i nie będzie wiedziała, co powiedzieć, gdyż nie mieści się to w granicach jej kompetencji jako kasjerki. Żarty, podrywanie i inne tego typu zachowania nie są możliwe. Możemy spytać o sprawy związane ze sklepem, ewentualnie uciąć krótką pogawędkę na temat pogody... i to tyle. I to pod warunkiem, że znamy język japoński.

5 rzeczy, których nie lubię w Japonii...
W Japonii wszyscy pracują najlepiej, jak potrafią, dlatego ludzie bardzo sobie ufają. Japończycy ufają lekarzom, kierowcom taksówek, sprzedawcom w sklepach, konduktorom pociągów itd. Z drugiej strony sami (także po to, żeby ufać innym) muszą sumiennie wywiązywać się ze swoich obowiązków. Sprawia to, że przeciętny Japończyk nie ma zbyt wiele czasu na relacje międzyludzkie na bardziej naturalnej płaszczyźnie. Imprezy, na które chodzi się po godzinach, rządzą się podobnymi prawami, co biura. 

Bardzo lubię ten profesjonalizm i wiem, że kiedy wyprowadzę się z Japonii, będzie mi tego strasznie brakowało. W niektórych miejscach na świecie klienta traktuje się źle. Dlaczego?!

20 września 2017

Zwariowani japońscy taksówkarze!

Zupełnie nie wiem, dlaczego, ale taksówkarze wszędzie są chyba tacy sami. Może i nie odwiedziłem aż tak wielu państw, ale gdziekolwiek nie pojadę, zawsze okazuje się, że ich zachowanie na drodze dalece odbiega od normalności. 

Wymuszanie pierwszeństwa, przekraczanie prędkości, impertynencja i chamskie zachowanie na drodze to niestety zjawisko, z którym spotykam się także w Japonii! Tego to się nie spodziewałem. Japończycy pracują ciężko i są godni zaufania, bo zawsze należycie i starannie wypełniają swoje obowiązki. A taksówkarze? 

Taksówkarze w Kyoto jeżdżą jak szaleni.

Niedawno czytałem, że w Japonii już ponad  2 mln ludzi przekroczyło 90 lat! Czytałem też, że pracujących osób po 65. roku życia jest aż 7,7 miliona! A także... że 1/3 biznesów otwierana jest przez osoby powyżej 65. roku życia. 

Tak więc starszych taksówkarzy jest dużo. Znaczna większość. Osoba w młodym wieku siedząca za kółkiem charakterystycznej Toyoty to rzadkość... szkoda, bo ci młodzi kierowcy potrafią się na ogół opanować. Największą pewność siebie wykazują za kółkiem starsi panowie.
Mężczyzna ucieka przed taksówką - fotografia własna

Nie chcę nikogo urazić swoim wpisem. Mówię, jak ja to widzę. Nie mam nic do starszych osób, ani do taksówkarzy. Po prostu musiałem o tym napisać, bo dzisiaj po raz setny widziałem niebezpieczną sytuację z udziałem japońskiego taksówkarza.  

Rozumiem wszystko, ale żeby próbować przejechać skrzyżowanie na czerwonym świetle, kiedy na skrzyżowaniu są ludzie? I trąbić na nich? Pewien starszy pan (pieszy) oburzył się i coś krzyknął w kierunku samochodu, a takie sytuacje to w Japonii rzadkość. Oczywiście taksówkarz w żaden sposób nie zareagował (to norma w Japonii, bo tutaj nikt nigdy nie eskaluje konfliktu). Parę innych osób rzuciło w kierunku samochodu nienawistne spojrzenia (tylko na ułamek sekundy, to bardzo japońskie zachowanie) i na tym się skończyło. 

Uważajcie na japońskich taksówkarzy.


27 lipca 2017

5 rzeczy, o które NIE należy pytać Japończyków!

Jako, że od jakiegoś czasu mieszkam w Japonii, postanowiłem przedstawić Wam kilka przykładów pytań, których zdecydowanie nie powinniśmy stawiać Japończykom. Zaczynajmy!

Być może zainteresuje Cię również...

1. Czy japońskie jedzenie nie jest napromieniowane?

 
Zadanie tego pytania jest ogromnym nietaktem i równoważne jest zerwaniu jakichkolwiek negocjacji biznesowych, oraz ochłodzeniu relacji pomiędzy rozmówcami. Japonia to jedno z najlepiej rozwiniętych technologicznie państw na świecie, a Japończycy są z tego powodu niezwykle dumni. Z dobrodziejstw tego dorobku korzystają wszystkie gałęzie przemysłu, dostarczając produktów i usług nie tylko mieszkańcom Kraju Kwitnącej Wiśni, ale i całego globu. Wytykanie Japończykom, że któraś z ich technologii zawiodła, jest bardzo nie na miejscu. Oskarżanie ich o to, że doprowadzili do zagrożenia skażeniem radioaktywnym mieszkańców innych części świata to najlepsza droga do kłótni. Kwestionowanie jakości pożywienia, z którego Japończycy są niezwykle dumni, to w ich oczach niemal przestępstwo. Trzęsienie ziemi było katastrofą naturalną, której - podobnie jak i tsunami - nie dało się zapobiec. Słowo Fukushima nigdy nie powinno padać z Waszych ust.


2. Czy jesteś Chińczykiem?


Nigdy nie powinno się porównywać Japończyków z Chińczykami (no chyba, że zamierzamy wychwalać tych pierwszych, a narzekać na tych drugich), bo może to doprowadzić do poważnych nieprzyjemności. Japończycy nie przepadają za Chińczykami, lecz niestety zdarza się, że Europejczycy - nie potrafiąc prawidłowo określić narodowości Japończyka - pytają, czy jest Chińczykiem. W takiej sytuacji niemal każdy Japończyk poczuje się urażony i rozsierdzony, gdyż mentalność i zachowanie Chińczyków są dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni zupełnie nieakceptowalne. Ostatnim, czego może chcieć Japończyk, jest posądzenie go o bycie Chińczykiem.


3. Czy Japonia przeprowadzała w trakcie wojny eksperymenty na ludziach i walczyła po stronie Hitlera?


Jak to często bywa, rozmowy o wojnach, polityce i historii nie są w Japonii wskazane. O tym, jakie eksperymenty przeprowadzali Japończycy w trakcie wojny, wielu Japończyków nie wie, lecz ma świadomość, że nie ma się czym chwalić. Próby podjęcia tego rodzaju tematów są nie tylko skazane na porażkę, ale także prowadzą do poważnych nieporozumień. Jeżeli już chcemy porozmawiać z Japończykiem o historii, lepiej zapytajmy o kodeks samuraja i filmy Kurosawy.

4. Czy Japonia zawdzięcza wysoki rozwój technologiczny Stanom Zjednoczonym?


Jak już wcześniej pisałem, Japończycy są bardzo dumni ze swoich osiągnięć i nie dopuszczają do siebie myśli, że nie doszli do wszystkiego sami. Oczywiście pewną rolę odegrały tutaj Stany Zjednoczone (na ten temat może kiedyś napiszę), lecz nie znaczy to, że powinniśmy kwestionować wysiłek mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, czy ich ciężką pracę. Ich wkład w technologie stosowane na całym świecie jest gigantyczny, Japończycy słynęli z tego, że dzielili się zdobytą wiedzą z firmami europejskimi, nie patentowali swoich pomysłów i pozwalali na korzystanie z nich, nie czerpiąc z tego tytułu żadnych profitów. 

Superszybki pociąg Shinkansen z serii 700 na chwilę po wyjechaniu ze stacji Kyoto. Zdjęcie własne.

5. Czemu twój dom jest taki mały?


W Japonii wszystko jest mniejsze, lecz nie oznacza to, że powinniśmy sugerować Japończykom, że ich dom jest mniejszy niż dom sąsiada. Nie powinniśmy również stwierdzać, że sąsiad posiada większy samochód. Japończycy - ze względu na swą mentalność i wychowanie, które nakazuje, aby zawsze zachowywać się taktownie - są na tym punkcie dość wrażliwi. Nie lubią być także stawiani w pozycji tego, który jeszcze musi coś zrobić, żeby komuś dorównać.

W przypadku pojawienia się pytań na temat prowadzenia negocjacji w biznesie, proszę o kontakt.


Źródła/Resources: