Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty

12 grudnia 2017

Boże Narodzenie w Japonii!

Święta Bożego Narodzenia to w Japonii zjawisko bardziej popkulturowe, niż wydarzenie religijne. Chrześcijanie (1,6%) tworzą drugą najliczniejszą po buddystach (36%) grupę wyznaniową Japonii i oni zapewne obchodzą te święta nieco poważniej, ale przeciętny Japończyk nic o Bożym Narodzeniu nie wie. Boże Narodzenie na Węgrzech.

Kyoto, zdj. własne
Mimo tak niewielkiego odsetka wierzących, Boże Narodzenie (KURISUMASU - クリスマス) cieszy się sporą popularnością. Święta spędza się z ukochaną osobą, najczęściej (jeżeli uda się zarezerwować stolik) na romantycznej kolacji w KFC, a później idzie się na spacer, do kawiarni, a niektórzy idą do klubu (chociaż kluby w Japonii popularne nie są, bo Japończycy są na to zbyt spokojni).

Oferta sklepu na torty świąteczne
Japończycy żyją jednak Bożym Narodzeniem, niektórzy ubierają choinki (jednak wciąż niewiele osób) i kupują sobie prezenty. Nie jest to jednak świąteczny dzień, to po prostu takie drugie walentynki.

Na Boże Narodzenie czasami kupuje się tort bożonarodzeniowy! Wiele sklepów już w listopadzie przygotowuje ofertę i dzięki temu można się zawczasu zastanowić i każdy znajdzie coś dla siebie. A tak naprawdę, to ten wpis ma charakter nieco humorystyczny bo o Bożym Narodzeniu w Japonii nie da się chyba wiele napisać.

Do wyboru
Taka oferta, można dokładnie zobaczyć, co się kupuje
A tutaj świąteczna instalacja, mam nawet filmik, jak się te choinki kręcą
Kościoły katolickie i ten 1,6% Japończyków być może obchodzą Boże Narodzenie trochę bardziej na poważnie, ale kiedy pytałem się jednej z moich znajomych Japonek (jest katoliczką!), co będzie robić, to powiedziała, że pójdzie z mężem do KFC zjeść kurczaka. A tak na marginesie, Japończycy nie wiedzą, co to KFC, do póki nie nazwie się tego Kentucky (bo KFC to skrót od Kentucky Fried Chicken).

26 listopada 2017

Japońskie rowery i niesamowite mamy-rowerzystki

Japonia to najlepiej rozwinięty technologicznie kraj na świecie. Zaawansowana technika dosięga wszystkich aspektów życia, sprawiając, że ludziom żyje się łatwiej. Udogodnienia są konieczne dla starzejącego się szybko (i tak już najstarszego na świecie) społeczeństwa i celem zapewnienia bezpieczeństwa innym osobom, zwłaszcza dzieciom. 

W japońskiej rodzinie pracuje mąż, a dziećmi opiekuje się żona - podobnie jak w Polsce, z tym, że patriarchat w Japonii jest jeszcze silniejszy i jeszcze głębiej zakorzeniony w świadomości. Jeżeli mąż jeździ do pracy samochodem, wówczas żonie pozostaje rower (chyba, że rodzinę stać na utrzymanie dwóch aut). I te japońskie rowery bardzo mi się podobają, więc o nich będzie dzisiejszy wpis. Imponują mi także ich użytkowniczki, więc je też pochwalę, bo na to zasługują jak mało kto.

Japońskie kobiety
http://2.bp.blogspot.com
Poza zwykłym rowerem, tzw. mamachari (rower mamusi), którymi porusza się 90% Japończyków, są też tzw. electric assisted bikes (rower wspomagany elektrycznie). Te pojazdy mają wbudowany silnik i baterię. Jadąc takim rowerem trzeba pedałować, lecz zamontowany silnik nam pomaga, zwłaszcza podczas jazdy pod górę. Te rowery też bywają nazywane mamachari. Często taka mama prowadzi rower, na którym siedzi jeszcze dwójka dzieci i poupychane są na nim zakupy! Byłem trochę zaskoczony, kiedy po raz pierwszy to widziałem, bo Japończycy są bardzo wyczuleni na punkcie bezpieczeństwa i za łamanie przepisów ruchu drogowego podczas jazdy na rowerze idzie się nawet do więzienia. Mi japoński policjant prawie wlepił mandat na 1600zł za rzekomy brak oświetlenia w rowerze. 

Blog o Japonii
http://www.tokyobybike.com/
Czasem czuję się dziwnie, kiedy próbując podjechać pod górę, jestem wyprzedzany przez staruszkę, która bez wysiłku podjeżdża pod wzniesienie z prędkością dwukrotnie wyższą, niż ja. Ja stoję i próbuję złapać oddech, a ona siedzi i tylko delikatnie zgina kolana. To bardzo dobrze, że tak wielu Japończyków porusza się na rowerze. Japończycy, nawet na starość, są bardzo sprawni i energiczni. Są to najdłużej żyjący na świecie ludzie, a sekretem ich długowieczności jest właśnie uboga w tłuszcze zwierzęce i wysoka jakościowo dieta, oraz regularny ruch i znakomita opieka zdrowotna. Sprawia to, że wyeliminowane są czynniki, które zwiększają ryzyko nagłych chorób układu krążenia, które są główną przyczyną śmierci (przynajmniej w Europie). 

Blog psychologia
http://www.tokyobybike.com/
Widok otyłego Japończyka jest bardzo dużą rzadkością, właściwie wszyscy są tutaj szczupli, wiele osób może poszczycić się wręcz wysportowaną sylwetką. Kiedy taka mama jeździ codziennie z dziećmi do przedszkola, robi zakupy i jeszcze gotuje i sprząta w domu, to w wieku 50 lat wygląda tak samo, jak 25 lat wcześniej. Nie żartuję! Japońskie mamy zawsze wyglądają znakomicie i jestem pewien, że zawdzięczają to między innymi dużej ilości ruchu. 

Blog o Japonii
https://i.pinimg.com (rower firmy Yamaha ze specjalnie obniżonym środkiem ciężkości)

Produkcją rowerów wspomaganych elektrycznie zajmują się największe japońskie firmy. Bardzo popularne są rowery firmy Panasonic, Yamaha, Bridgestone (tak, to też jest japońska firma). Pierwszy rower tego typu został zaprezentowany w 1993 roku przez firmę Yamaha, a w 2000 roku liczba zarejestrowanych (tak, w Japonii każdy rower musi być zarejestrowany) pojazdów tego typu wynosiła 175 tysięcy. W 2009 roku zarejestrowanych było już 315 tysięcy wspomaganych elektrycznie pojazdów. Ceny takich pojazdów zaczynają się od około 8-20円, czyli 80.000 - 200.000 jenów. Wiele dostępnych w sklepach rowerowych pojazdów to wydatek rzędu ok 12円, czyli 120.000 jenów - daje to po dzisiejszym kursie kwotę rzędu 3.800zł. Rowery to niestety (obok parasoli) główny cel złodziei. Nie ma się co bać o portfel, bo Japończycy sobie ufają i na pewno portfel zwrócą, ale rowery czasem znikają... często te tanie.

blog japoński
https://i.pinimg.com
A dlaczego wybiera się rower, a nie autobus? Bardzo wiele osób porusza się rowerami, bo odległości w Japonii są takie, że autobusy są rzadkością. Jeżeli trzeba pojechać gdzieś dalej, jedzie się tam pociągiem (w obrębie Tokio taka podróż może trwać i 3 godziny i dużo kosztuje), albo metrem. To też może trochę potrwać. Utrzymywanie dwóch aut jest kosztowne, bo samochody zmienia się tutaj co 3 lata - gdy są stare, koszty ich utrzymania rosną, bo takie są przepisy. Często widuję nawet eleganckich biznesmenów jeżdżących do pracy na zwykłych, tanich mamachari, jak na zdjęciu na końcu wpisu. Nie pchają się oni do swoich aut, tylko siadają na siodełku i jadą do pracy. Z tego typu rowerów korzysta również japońska poczta. Listonosze jeżdżą na mamachari, albo na małych motocyklach.

Zwykłe mamachari stały się popularne w latach 50-tych ubiegłego wieku. Kobiety nie muszą nosić zakupów w rękach, tylko wożą je w koszyku, w który każdy mamachari jest wyposażony, czy to elektryczny, czy nie. Rower bez koszyka to w Japonii widok niezwykle rzadki.

Japonki
https://i.pinimg.com/
Podobnie jest w wielu krajach Europy zachodniej. Niestety post-sowieckie miasta często nie są przystosowane do ruchu rowerem, a rowerzystów traktuje się jak wrogów. Niekiedy odnoszę też wrażenie, że Polacy wciąż nie dorośli do pewnych zachowań - wydaje nam się, że musimy pokazać, że stać nas na samochód, że jesteśmy lepsi od innych. Ludzie, których naprawdę stać, wcale nie muszą tego pokazywać i nie muszą tworzyć korków na drogach. W Japonii takie zachowanie kompletnie nie miałoby sensu, bo na dobry samochód stać większość pracujących na etat osób. 

Japoński rower
http://jpninfo.com - zwykły mamachari można kupić już za 1
Japonia to kraj, w którym prawie wszystko jest zautomatyzowane i wiele osób korzysta z dobrodziejstw nowoczesnej technologii. Kasy w supermarketach odliczają pieniądze za kasjerów, deski w toalecie same się podnoszą po wejściu do pomieszczenia i są ogrzewane, podczas kąpieli elektronicznie wybieramy temperaturę wody. W Japonii każde pomieszczenie (często nawet pomieszczenie do kąpieli, a czasem również toaleta) jest klimatyzowane - bez tego wiele ludzi by zmarło na skutek upałów - o tym, jaka jest pogoda w Japonii, już pisałem. Przed trzęsieniem ziemi otrzymuje się ostrzeżenie na telefon. To tylko takie przykłady technologicznej ekstrawagancji, która tu, w Japonii, jest czymś zwykłym - jest czymś, co ułatwia życie. Takie rowery to też nic niezwykłego, ale zawsze zwracam na nie uwagę i podziwiam ciężko pracujące kobiety.

Źródła/References:
Z. Dudek, A. Pankalla, Psychologia kultury. Doświadczenia graniczne i transkulturowe.
Świat z Papieru i Stali: Okruchy Japonii 日本断片 Waneko. Aleksandra Watanuki Martyna Taniguchi

25 listopada 2017

Spotkanie z japońską policją

Wracałem rowerem z drobnych zakupów, gdy zauważyłem stojącego na chodniku policjanta. Pomyślałem sobie, że mogę skręcić w lewo (tam było zielone światło) albo stanąć na skrzyżowaniu celem pojechania prosto (tak jest szybciej, ale na jazdę wprost było czerwone światło). Postanowiłem, że "stanę obok policjanta, przecież nie mam się czego bać".

Japońska policja
http://animefanatika.co.za
Stałem sobie tak na chodniku, w oczekiwaniu na zielone światło, kiedy pan policjant nagle spytał mnie, dlaczego nie świeci się światło w moim rowerze. Istotnie, światełko nie świeciło, gdyż... stałem, a jest ono zasilane prądem, który rower wytwarza tylko wtedy, kiedy jedzie. Chwilę później pan już miał mój paszport w ręku i zaczął wypisywać jakiś papierek, który - jak się później okazało - był mandatem. Przy okazji pan władza postanowił sprawdzić, czy rower, którym się poruszam nie jest kradziony, więc sprawdził jego numery i skontaktował się radiowo z bazą. Okazało się, że jest jakiś problem z ustaleniem właściciela, więc stwierdziliśmy, że podejdziemy do domu i to sprawdzimy, bo rower należy do gospodarza domu. Mnie też to było na rękę, wolałem, żeby policjant mógł porozmawiać z Japończykami - z osobami, które znam.

Blog Japonia
https://upload.wikimedia.org/
Opiszę go: był to niewysoki mężczyzna około 30-40 roku życia i okrągłej, nawet dosyć przyjaznej twarzy. Wyposażenie w postaci kajdanek, pistoletu, pałki policyjnej i kasku chyba bardzo mu ciążyło, bo pobrzękiwało przy każdym ruchu. Mój japoński nie jest zbyt dobry, ale udało nam się dogadać i pan mnie nawet pochwalił, że dobrze mówię po japońsku, co nie jest do końca prawdą. 

Po kilku minutach, kiedy doszliśmy do domu, poprosiłem japońskich domowników o pomoc. Jak się okazało, konieczny był jeszcze telefon do właściciela roweru i kolejne ustalenia, lecz koniec końców wszystko udało się wyjaśnić, a mandat nawet nie został wystawiony. Cieszę się, bo kara za brak oświetlenia to 5円, czyli 50.000 jenów (1600zł za brak oświetlenia w rowerze!). Jeżeli chcecie kupić tanie oświetlenie rowerowe, zajrzyjcie do sklepu typu DAISO, o którym już pisałem, a w którym kupicie oświetlenie za 100 jenów.

Blog o Japonii
Japoński mandat... a raczej tylko część z informacjami o karach.

Kiedy zasugerowałem, że to strasznie wysoka kara, to wtedy zaczął mnie uspokajać gestami, że nie trzeba płacić, wszystko jest w porządku. Na szczęście potwierdzili to moi japońscy domownicy, którzy mi pomogli. Wydaje mi się, że mandatu nie musiałem płacić, bo pan policjant zrozumiał, że to światełko naprawdę świeci tylko wtedy, kiedy rower jest w ruchu. Wiedziałem również, jak należy zachowywać się przy Japończykach i co należy, a czego nie należy robić. Nasze, europejskie podejście w takich sprawach nie działa i może tylko zaszkodzić. Taka wiedza przydaje się w wielu sytuacjach.

A teraz jeszcze przestroga. Jazda na rowerze może być w Japonii bardzo kosztowna. Prowadzenie roweru z jednoczesnym trzymaniem parasola w ręce, słuchawki w uszach, rozmowa przez telefon komórkowy, przejeżdżanie na czerwonym świetle są zabronione. Mimo to, bardzo wielu Japończyków nagminnie łamie te przepisy! Niektóre z tych wykroczeń skutkują trzytygodniowym aresztem, lub mandatem w wysokości 5円. Jazda po spożyciu alkoholu może skończyć się nawet karą pozbawienia wolności na okres 5 lat! Połączenie kilku powyższych wykroczeń może dać nam nawet mandat w wysokości kilkunastu 円, czyli 4-5 tys. złotych. Tyle w Polsce nie płacą (nawet za najcięższe wykroczenia) kierowcy samochodów! W Japonii taki wydatek można sobie zafundować w kilka sekund... wystarczy trzymać parasol w ręku, nie mieć światełek i słuchać muzyki, a do tego przejechać na czerwonym świetle. Można w zamian za to wybrać kilkumiesięczne więzienie...

Piszę tego posta ku przestrodze. W Japonii przepisy dotyczące ruchu drogowego są bardzo surowe, nawet dla rowerzystów. Dzisiaj trochę zainwestowałem i teraz mam już znacznie lepsze oświetlenie, które świeci nawet wtedy, kiedy rower nie jest w ruchu. W sumie jestem nawet trochę wdzięczny policjantowi, bo dzięki niemu jestem lepiej widoczny na drodze.

25 września 2017

Japońscy kierowcy

Japończycy jeżdżą powoli i ostrożnie, jednak niektóre ich zachowania na drodze mnie dziwią. 

Japońskie samochody wyposażone są na ogół w automatycznie skrzynie biegów, co raczej nie sprzyja szybkiej i dynamicznej jeździe. Japończycy jeżdżą wolno, na ogół przestrzegając ograniczeń prędkości (często w miastach do 40 km/h), lecz zdarza się, że - jeżeli warunki pozwalają - to jadą nieco szybciej. Jeżeli warunki się jednak pogorszą, jadą nawet wolniej, niż im wolno. Wydaje mi się, że Japończycy prowadzą rozsądnie i racjonalnie - wystarczy nawet lekki opad deszczu i wszyscy włączają światła awaryjne i jadą bardzo powoli.
zdj. z zasobów własnych

Światła awaryjne służą także do komunikacji (podobnie jak w Polsce). Można nimi komuś podziękować za ustąpienie pierwszeństwa itd. Jest to bardzo często stosowana praktyka. Świateł awaryjnych używa się niezwykle często, np podczas parkowania, podczas wykonywania manewrów "innych niż standardowe". 

A jeżeli chodzi o światła, Japończycy często ich nie używają. Wyłączają je stojąc na czerwonym świetle, albo nawet podczas jazdy, gdy pada deszcz i jest dosyć ciemno. Czasami używają tylko bardzo słabych świateł pozycyjnych. Bardzo mnie to zaskakuje. 

Wyjątek od tego tekstu stanowią japońscy kierowcy taksówek. Uważajcie na nich.

Bardzo często zdarza się jednak, że przejeżdżają na czerwonym świetle. W Japonii bardzo często po zapaleniu się czerwonego światła mija jeszcze dużo czasu, zanim dla innych zapali się zielone. Często jest to aż kilkanaście sekund, w czasie których na skrzyżowaniu nic się nie dzieje. Japończycy to wiedzą i przejeżdżają nawet wtedy, kiedy teoretycznie nie powinni. 

Japoński kierowca nie ruszy, jeżeli za jego samochodem (np po lewej stronie) znajduje się rowerzysta. Wtedy (jako rowerzysta) najlepiej dać sygnał kierowcy samochodu, że może jechać pierwszy. W przeciwnym przypadku (z obawy o zdrowie rowerzysty) będzie długo się wahał, czy jechać. Japoński kierowca zawsze zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, kiedy widzi (nawet z daleka) zbliżających się ludzi (pieszych albo rowerzystów).

W Japonii czuję się bardzo bezpiecznie. Kierowcy - za wyjątkiem taksówkarzy - jeżdżą bardzo ostrożnie. Japończycy są tak grzeczni, że niekiedy nie wiedzą, kto powinien jechać pierwszy na skrzyżowaniu. Ten, kto ma pierwszeństwo, osoba starsza, czy rowerzysta!

24 września 2017

Japończycy i ich alfabety

Reakcja Buzza na zobaczenie kanji.
Dzisiaj dowiedziałem się, kiedy czeka się w kolejce do restauracji, to na liście podaje się nazwisko pisane katakaną. Katakana to taki japoński alfabet służący do zapisu słów obcego pochodzenia. 

- To dlaczego Japończycy używają go do zapisu swoich japońskich nazwisk?

Dlatego, że gdyby zapisali je w kanji (tym skomplikowanym, liczącym sobie tysiące znaków alfabecie) to obsługa restauracji mogłaby mieć problem z jego odczytaniem.


Tak, Japończycy często nie potrafią czegoś przeczytać, gdyż jeden znak może mieć kilka sposobów odczytu. Np. w zależności, jaki znak jest przed nim, albo po nim. Ten sam znak może też znaczyć wiele różnych rzeczy. 

W takim razie dlaczego nie używają do zapisu własnego nazwiska hiragany? W końcu jest to alfabet, który służy do używania w przypadku słów japońskich. Hiragany używają np. dzieci, które nie znają jeszcze kanji. W szkole podpisują się hiraganą, zanim nauczą się zapisywać własne imię w kanji. 

Nie wiem, czemu w restauracjach i tego typu sytuacjach nie używa się hiragany, tylko przechodzi się na alfabet do zapisu słów obcego pochodzenia.

22 września 2017

Japońskie metody walki z terrorem

Przylatując do Japonii już na lotnisku spotykamy się z plakatami głoszącymi, że Japonia walczy z terroryzmem. Nie mam takich zdjęć, ale jest to widok powszechny na wielu lotniskach. 

Do napisania tego konkretnego wpisu zachęcił mnie jednak plakat zawieszony w autobusie, którym dzisiaj podróżowałem. Głosi on, że w razie dostrzeżenia jakichkolwiek podejrzanych, niezadeklarowanych bagaży lub ludzi (nie wiem, czy to dobre wyrażenie), należy natychmiast poinformować o tym załogę autobusu lub zgłosić się na najbliższy posterunek policji. Nie do końca wiem, jak to zrobić, jadąc autobusem. Wówczas pojęcie "natychmiast" nabiera nieco nowego znaczenia. Ale nie chcę się czepiać - ten plakat przypomniał mi coś, co widziałem kilka razy na stacjach kolejowych. 

Na stacjach niekiedy widzimy policjantów, którzy odpowiedzialni są za walkę z terrorem. Zwykle jest to stojący na podwyższeniu (na stopniu) umundurowany funkcjonariusz. Uzbrojony jest w gaz pieprzowy i ogromną pałkę przypiętą do paska spodni. Spogląda na ludzi podejrzliwie i groźnie, starając się przybrać jak najpoważniejszy wygląd. Do stopnia, na którym stoi, przyczepiona jest kartka, że Japonia walczy z terrorem i jest to funkcjonariusz odpowiedzialny za tę walkę. 

Jak dla mnie to wygląda to bardzo pociesznie, a groźna mina (mimo, że koresponduje z przesłaniem) nie wystarcza. Być może taka prezentacja zapewnia Japończykom poczucie bezpieczeństwa i taki jest cel. Tak naprawdę, za kulisami dzieje się z pewnością znacznie więcej. Japonia jest krajem tak rozwiniętym technologicznie i tak nowoczesnym, że nie ma problemów z namierzaniem zagrożeń i walką z nimi. I bardzo dobrze. 

To, w jaki sposób pokazuje się tę siłę poblicznie, w kraju takim jak Polska, wzbudziłoby jedynie gromki śmiech. Myślę, że żaden huligan z Nowej Huty nie przeszedłby obojętnie obok takiego funkcjonariusza. Z pewnością chciałby się z nim zmierzyć. Kto by wyszedł z takiego pojedynku zwycięsko? Nie wiem. Japończycy naprawdę potrafią zaskakiwać. 

21 września 2017

Japoński "Tryb Pracy"

http://i.imgur.com/YIYziXf.jpg
Czasami wydaje mi się, że Japończycy mają kilka "trybów". W zależności od sytuacji włączają jeden z tych trybów i postępują zgodnie z jego założeniami. 

Japończyk w trybie pracy jest niezwykle uprzejmy, usłużny i w pełni profesjonalny. Nie ma pracownika nad Japończyka, powiedziałbym. 


Sprzedawca w sklepie powtarza "robię niegrzeczność" (choć zasadniczo znaczy to tyle, co przepraszam... trudno to przetłumaczyć) 失礼します (しつれいします), (shitsurei shimasu), ilekroć tylko znajdzie się w pobliżu klienta. I nie ma znaczenia, że wcale nie jest niegrzeczny. Być może akurat układa butelki z Aquariusem na półkach, lub segreguje onirigi... mimo to, może na wszelki wypadek, zupełnie automatycznie i chyba bezwiednie, powtarza tę formułkę. 


Kasjerka w sklepie gestem ręki zaprasza do kasy i dziękuje za dokonanie zakupów. Kasuje towary, często pakując je do siatki (zależy od sklepu). Kiedy zakupy są zapakowane, dowiemy się, ile trzeba zapłacić. Pieniądze chwyci w obie dłonie, z należytą delikatnością. Im większego nominału jest to banknot, tym większa będzie ostrożność. I powie, ile dostała. Banknot przyczepiany jest magnesem do kasy, wtedy kasjerka wydaje resztę (maszyna sama ją odlicza) i ponownie dziękuje, po czym kłania się. Dopiero później schowa banknot do kasy. Przy zakupie np. elektroniki, kasjerka zablokuje się w ukłonie aż do momentu, kiedy się odwrócimy i odejdziemy na kilka kroków


Konduktor w pociągu kłania się w pas, ilekroć tylko otwiera drzwi do następnego wagonu. Staje wówczas w nich, odwraca się przodem do pasażerów wagonu, który opuszcza, i przez kilka sekund możemy oglądać czubek jego czapki konduktorskiej i podziwiać starannie wypucowane skórzane buty. 


Trudno jest złamać schemat. Idąc do kasy, lub do lekarza, przyjmujemy rolę pacjenta i w tej roli tkwimy bardzo mocno. Rola lekarza jako lekarza też jest niepodważalna. Każdy musi odegrać swoją rolę - zarówno lekarz, jak i chory, muszą zachować się tak, jak się tego od nich oczekuje. Lekarz wystawia diagnozę, a chory pokornie przyjmuje ją do wiadomości. 


Kasjerka w sklepie ma wyuczone wyrażenia i schematy postępowania, odstępstwa od normy raczej się nie zdarzają. Przerwanie rutyny nie jest z reguły możliwe i mile widziane. W takich sytuacjach kasjerka się speszy i nie będzie wiedziała, co powiedzieć, gdyż nie mieści się to w granicach jej kompetencji jako kasjerki. Żarty, podrywanie i inne tego typu zachowania nie są możliwe. Możemy spytać o sprawy związane ze sklepem, ewentualnie uciąć krótką pogawędkę na temat pogody... i to tyle. I to pod warunkiem, że znamy język japoński.

5 rzeczy, których nie lubię w Japonii...
W Japonii wszyscy pracują najlepiej, jak potrafią, dlatego ludzie bardzo sobie ufają. Japończycy ufają lekarzom, kierowcom taksówek, sprzedawcom w sklepach, konduktorom pociągów itd. Z drugiej strony sami (także po to, żeby ufać innym) muszą sumiennie wywiązywać się ze swoich obowiązków. Sprawia to, że przeciętny Japończyk nie ma zbyt wiele czasu na relacje międzyludzkie na bardziej naturalnej płaszczyźnie. Imprezy, na które chodzi się po godzinach, rządzą się podobnymi prawami, co biura. 

Bardzo lubię ten profesjonalizm i wiem, że kiedy wyprowadzę się z Japonii, będzie mi tego strasznie brakowało. W niektórych miejscach na świecie klienta traktuje się źle. Dlaczego?!

27 lipca 2017

5 rzeczy, o które NIE należy pytać Japończyków!

Jako, że od jakiegoś czasu mieszkam w Japonii, postanowiłem przedstawić Wam kilka przykładów pytań, których zdecydowanie nie powinniśmy stawiać Japończykom. Zaczynajmy!

Być może zainteresuje Cię również...

1. Czy japońskie jedzenie nie jest napromieniowane?

 
Zadanie tego pytania jest ogromnym nietaktem i równoważne jest zerwaniu jakichkolwiek negocjacji biznesowych, oraz ochłodzeniu relacji pomiędzy rozmówcami. Japonia to jedno z najlepiej rozwiniętych technologicznie państw na świecie, a Japończycy są z tego powodu niezwykle dumni. Z dobrodziejstw tego dorobku korzystają wszystkie gałęzie przemysłu, dostarczając produktów i usług nie tylko mieszkańcom Kraju Kwitnącej Wiśni, ale i całego globu. Wytykanie Japończykom, że któraś z ich technologii zawiodła, jest bardzo nie na miejscu. Oskarżanie ich o to, że doprowadzili do zagrożenia skażeniem radioaktywnym mieszkańców innych części świata to najlepsza droga do kłótni. Kwestionowanie jakości pożywienia, z którego Japończycy są niezwykle dumni, to w ich oczach niemal przestępstwo. Trzęsienie ziemi było katastrofą naturalną, której - podobnie jak i tsunami - nie dało się zapobiec. Słowo Fukushima nigdy nie powinno padać z Waszych ust.


2. Czy jesteś Chińczykiem?


Nigdy nie powinno się porównywać Japończyków z Chińczykami (no chyba, że zamierzamy wychwalać tych pierwszych, a narzekać na tych drugich), bo może to doprowadzić do poważnych nieprzyjemności. Japończycy nie przepadają za Chińczykami, lecz niestety zdarza się, że Europejczycy - nie potrafiąc prawidłowo określić narodowości Japończyka - pytają, czy jest Chińczykiem. W takiej sytuacji niemal każdy Japończyk poczuje się urażony i rozsierdzony, gdyż mentalność i zachowanie Chińczyków są dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni zupełnie nieakceptowalne. Ostatnim, czego może chcieć Japończyk, jest posądzenie go o bycie Chińczykiem.


3. Czy Japonia przeprowadzała w trakcie wojny eksperymenty na ludziach i walczyła po stronie Hitlera?


Jak to często bywa, rozmowy o wojnach, polityce i historii nie są w Japonii wskazane. O tym, jakie eksperymenty przeprowadzali Japończycy w trakcie wojny, wielu Japończyków nie wie, lecz ma świadomość, że nie ma się czym chwalić. Próby podjęcia tego rodzaju tematów są nie tylko skazane na porażkę, ale także prowadzą do poważnych nieporozumień. Jeżeli już chcemy porozmawiać z Japończykiem o historii, lepiej zapytajmy o kodeks samuraja i filmy Kurosawy.

4. Czy Japonia zawdzięcza wysoki rozwój technologiczny Stanom Zjednoczonym?


Jak już wcześniej pisałem, Japończycy są bardzo dumni ze swoich osiągnięć i nie dopuszczają do siebie myśli, że nie doszli do wszystkiego sami. Oczywiście pewną rolę odegrały tutaj Stany Zjednoczone (na ten temat może kiedyś napiszę), lecz nie znaczy to, że powinniśmy kwestionować wysiłek mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, czy ich ciężką pracę. Ich wkład w technologie stosowane na całym świecie jest gigantyczny, Japończycy słynęli z tego, że dzielili się zdobytą wiedzą z firmami europejskimi, nie patentowali swoich pomysłów i pozwalali na korzystanie z nich, nie czerpiąc z tego tytułu żadnych profitów. 

Superszybki pociąg Shinkansen z serii 700 na chwilę po wyjechaniu ze stacji Kyoto. Zdjęcie własne.

5. Czemu twój dom jest taki mały?


W Japonii wszystko jest mniejsze, lecz nie oznacza to, że powinniśmy sugerować Japończykom, że ich dom jest mniejszy niż dom sąsiada. Nie powinniśmy również stwierdzać, że sąsiad posiada większy samochód. Japończycy - ze względu na swą mentalność i wychowanie, które nakazuje, aby zawsze zachowywać się taktownie - są na tym punkcie dość wrażliwi. Nie lubią być także stawiani w pozycji tego, który jeszcze musi coś zrobić, żeby komuś dorównać.

W przypadku pojawienia się pytań na temat prowadzenia negocjacji w biznesie, proszę o kontakt.


Źródła/Resources:

9 lipca 2017

Pogoda w Japonii

Choć wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, japoński klimat jest zupełnie inny niż klimat polski. Jest kilka rzeczy, których każdy podróżujący do Japonii powinien się dowiedzieć. Pogoda w Japonii bywa zaskakująca.

Strefy klimatyczne Japonii


Wyspy Japońskie położone są w trzech strefach klimatycznych:
  • północna część kraju (Hokkaido oraz północna część Honsiu, na północ od 38°N) znajduje się w strefie umiarkowanej (to tutaj jest Sapporo)
  • środkowa i południowa część Honsiu, a także Sikoku, oraz Kiusiu (pomiędzy 31–38°N) znajduje się w strefie podzwrotnikowej (na tym obszarze skupię się w tym tekście, ponieważ to tutaj położone są wszystkie "główne" miasta Japonii)
  • południowa część Kiusiu i archipelag Riukiu (24–31°N) znajduje się w strefie zwrotnikowej

Mapa fizyczna Japonii, źródło: Wikipedia

Opierając się przy tym na klasyfikacji klimatów Köppena dojdziemy natomiast do wniosku, że duża część Japonii (a przynajmniej ta część, do której z największym prawdopodobieństwem udamy się w celach turystycznych) znajduje się w strefie klimatycznej subtropikalnej monsunowej, typu Cfa - oznacza to klimat umiarkowany ciepły z suchymi, mroźnymi zimami, oraz gorącymi, wilgotnymi latami. Klimat w tej części Japonii związany jest z cyrkulacją mas powietrza i układami barycznymi nad Azją i Oceanem Spokojnym, o czym piszę dalej.

Klasyfikacja klimatów Köppena, źródło: Wikipedia

Mapę w wyższej rozdzielczości można znaleźć tutaj.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2f/Japan_map_of_K%C3%B6ppen_climate_classification.svg/600px-Japan_map_of_K%C3%B6ppen_climate_classification.svg.png

Pogoda w Japonii

 

Co to wszystko oznacza w praktyce? Warto zapoznać się z załączonymi diagramami klimatycznymi dla trzech miast: położonego w północnej części kraju Sapporo, znajdującego się w centralnej części wyspy Honsiu, Tokio, oraz położonej w południowej części wyspy Honsiu, Hiroszimy. Najniższe temperatury są w Sapporo, zaś najwyższe w Hiroszimie (chociaż różnice względem Tokio są niewielkie). Suma opadów w okresach zimowych jest najwyższa w Sapporo, zaś w okresach letnich - w Hiroszimie.

Sapporo, Tokio i Hiroszima

W okresach zimowych Japonia znajduje się pod wpływem zimnych mas powietrza znad kontynentu - do północnej części kraju dociera suche, mroźne powietrze znad Syberii, a nad tereny znajdujące się na wyspie Honsiu - suche, zimne powietrze znad półwyspu Koreańskiego i Chin. Jest to główny powód, dlaczego Japończycy noszą maseczki.

Sytuacja zmienia się w okresach letnich, kiedy to do Japonii docierają ciepłe, wilgotne masy powietrza znad Oceanu Spokojnego, przynoszące wysokie temperatury, oraz bardzo wysoką wilgotność powietrza, a także doprowadzające do monsunów.

Co każdy turysta powinien wiedzieć


Przede wszystkim należy nastawić się na to, że japońskie lato znacznie różni się od polskiego! Przyglądając się wykresom i porównując temperatury można dojść do wniosku, że japońskie lato nie jest cieplejsze od tego polskiego i - jeżeli porównamy tylko temperatury - można się z tym zgodzić. W tym momencie należy jednak wspomnieć o jeszcze jednym czynniku, który w bardzo dużym stopniu wpływa na odczuwanie temperatury otoczenia - mowa w tym miejscu o wilgotności powietrza. W Japonii często temperatury rzędu 20 stopni Celsjusza oznaczają - za sprawą bardzo wysokiej wilgotności powietrza - upały. Wybierając się do Japonii, należy mieć to na uwadze i odpowiednio się przygotować. Należy przede wszystkim zwiększyć spożycie wody i na bieżąco nawadniać organizm, również za pomocą napojów izotonicznych, (dwie najpopularniejsze napoje to Pocari Sweat oraz Aquarius) które kupimy w każdym sklepie spożywczym, także w tanich sklepach w Japonii, w których wszystko jest za 100 jenów.

Pogoda w Kyoto


Kyoto - miasto, do którego udaje się prawdopodobnie każdy turysta, znane jest z tego, że panujący w nim klimat przynosi mroźne zimy i niezwykle upalne i wilgotne lata. Kyoto położone jest w dolinie, otoczonej z trzech stron górami (z północy, zachodu i wschodu). Takie położenie sprawia, że wilgotne masy powietrza znad Oceanu Spokojnego gromadzą się w mieście i zalegając w nim, skutecznie przyczyniają się do wzrostu wilgotności i temperatury powietrza. Na skutek takiego położenia Kyoto jest praktycznie bezwietrzne, a nawiedzające miasto burze i monsuny bywają naprawdę potężne.

https://www.welt-atlas.de/datenbank/karten/karte-6-857.gif

Kiedy wybrać się do Japonii?


Moim zdaniem najlepszą porą na odwiedzenie Japonii, jest okres wiosenny (marzec - kwiecień) oraz jesienny (październik). Przylatując do Japonii wiosną będziemy mogli zobaczyć jak kwitną drzewa śliwy (ume), oraz czereśni, czy - jak kto woli - wiśni (sakura). Temperatury i wilgotność powietrza są w tym okresie najbardziej znośne. Nieco późniejsza jesień - najczęściej okolice listopada - oznacza przepiękny widok żółknących i czerwieniejących liści drzew (momiji) i nijak nie przypomina szarej polskiej jesieni.

Pogoda na Węgrzech [Pogoda Węgry] 
Balaton - gdzie pojechać?

Źródła/Resources:

13 czerwca 2017

Nawidzona japońska świątynia? Fushimi Inari-taisha

W dzisiejszym wpisie przenosimy się do Kyoto i odwiedzamy znajdującą się w tym mieście shintoistyczną świątynię Fushimi Inari-taisha

Trochę historii


Inskrypcje na bramach ufundowanych przez japońskie firmy.
Początki powstawania świątyni datuje się na 711 rok, lecz warto przy tym zauważyć, że data ta dotyczy innej lokalizacji - pierwotnie Fushimi Inari znajdować miała się na wzgórzu Inariyama w południowo-zachodniej części miasta. W 816 roku - na życzenie mnicha Kūkai - świątynia została przeniesiona, a struktury głównego budynku zaczęły powstawać w roku 1499. Fushimi Inari pełniło najważniejszą funkcję w okresie Heian (794 - 1185). W latach 1871 - 1945 świątynia była natomiast wliczana do Kanpei-taisha (官幣大社), co oznacza, że była dofinansowywana z pieniędzy publicznych. 

W Japonii góra Inari od dawna uważana była za symbol sukcesu w biznesie i traktowana jak bóstwo, a najbardziej charakterystyczny element tego miejsca, czyli tori (czerwone bramy prowadzące do chramu), zostały - celem zapewnienia sobie przychylności bóstwa Inari - ufundowane przez japońskie przedsiębiorstwa. 
 
W tym momencie należy jeszcze wspomnieć o samym bóstwie Inari (jap. 稲荷). Jest ono  symbolem ryżu, lisów, płodności, rolnictwa, przemysłu oraz powodzenia, a prezentowane jest jako postać mężczyzny, kobiety lub jako istota androgyniczna. Powodem, dla którego w świątyni Fushimi Inari znajduje się tak duża ilość lisów jest fakt, że w tradycyjnej japońskiej religii shintoistycznej, zenko (善狐, dobre lisy) są wysłannikami bóstwa Inari, a sama świątynia od wielu lat stanowi jeden z głównych obiektów kultu Inari. Dzięki temu, że w 942 cesarz Suzaku przyznał bóstwu najwyższą możliwą rangę, świątynia znalazła się na liście 22 chramów objętych patronatem cesarskim. Obecnie w Japonii znajduje się około 40000 chramów podległych Fushimi Inari, a których charakter skupia się wokół kultu zenko. Jest to około 1/3 wszystkich świątyni shintoistycznych w Japonii. Liczba 40000 nie uwzględnia jednak mniejszych obiektów kultu, czy miejsc, w których na stałe nie urzędują kapłani. Gdyby uwzględnić te miejsca, liczba ta wzrosłaby przynajmniej dziesięciokrotnie.

Niekończące się schody w górę

 

Fushimi Inari znajduje się na górze o nazwie Inari, której wysokość to 233 m.n.p.m. Łączna długość trasy, jaką trzeba pokonać aby dotrzeć na szczyt, wynosi około 4 km., a spacer zajmuje około 2 godzin. W trakcie spaceru odwiedzić można również setki mniejszych świątyń i kapliczek, a wszystkie znajdujące się w nich postaci lisów są inne. Nie ma dwóch takich samych. W chramach tych składane są ofiary - składające się głównie z ryżu i sake - które przeznaczone są dla lisów (wysłanników bóstwa Inari).

Schody w górę. (zdj. własne)

 

Niebezpieczeństwa czyhające na odwiedzających

 

Jako, że Fushimi Inari odwiedzić można również nocą (co gorąco polecam), a wejście na teren świątyni jest darmowe, miejsce to przyciąga wielu turystów. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii i należycie przygotować się do wyprawy.

Po pierwsze: na terenie świątyni można spotkać dziki, spacerujące niekiedy ze swoim potomstwem. Nie muszę chyba tłumaczyć, że stanowi to spore zagrożenie, więc spacerując nocą, należy mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Dodam, że dziki spotkać można w wielu miejscach w Japonii, nie tylko na terenie świątyni.

Po drugie: Fushimi Inari jest nawiedzone - znajomi Japończycy nie kryli zdumienia, kiedy mówiłem im, że odwiedziłem świątynię w nocy. Wielu z nich powtarzała jedno słowo: obake (お化け), które znaczy "duch". Dowiedziałem się również tego, że znajduje się tam portal do innego świata. Dobra informacja jest taka, że przynajmniej w jednej z opisywanych tutaj historii, bohaterowie wydarzeń mogli liczyć na pomoc dobrych lisów. Nie lekceważyłbym jednak doniesień o dziwnych wydarzeniach w Fushimi Inari, ponieważ Japończycy traktują te historie niezwykle poważnie i uznają świątynię za jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w Japonii. Moi znajomi nie dali się przekonać i nie poszli na wieczorny spacer. 

Widok na Kyoto. (zdj. własne)
Jeszcze jedno zdjęcie Kyoto z terenu charmu. (zdj. własne)

Po trzecie: dziwni ludzie. Podczas nocnego spaceru ze znajomymi z Francji, spotkaliśmy tam mężczyznę i kobietę. Oboje ubrani byli na biało, na plecach mieli zarzucone worki, a w rękach dzierżyli dzwony i świece. Ukłonili nam się i minęli nas, kierując się na górę, a wokół nich zaczęły gromadzić się koty. Naprawdę dużo kotów. Wtedy postanowiliśmy podążyć ich tropem, gdyż wiedzieliśmy, że z nimi nie grozi nam niebezpieczeństwo ze strony dzików (to przez dziki wcześniej się wycofaliśmy). Muszę napisać, że postaci te wzbudziły nasze bezgraniczne zaufanie. Wiedzieliśmy, że możemy iść za nimi i czuliśmy się bezpiecznie. Moi japońscy znajomi byli bardzo wystraszeni po usłyszeniu tej historii.

Biała postać uchwycona na fotografii. (zdj. własne)

Fushimi Inari w Kyoto. Noc. Człowiek ubrany na biało karmi kota. (zdj. własne)

Zdecydowaliśmy się podążać za ubranymi na biało ludźmi. Zdjęcie wyszło jasne, choć nie nie było widać. (zdj. własne)

Po czwarte: warto zabrać ze sobą butelkę wody, bo ceny napojów w automatach wzrastają wprost proporcjonalnie do miejsca położenia tych maszyn - im wyżej jesteśmy, tym woda jest droższa. Automaty można spotkać w Japonii na każdym kroku. Wysoka wilgotność powietrza w Japonii i wysiłek fizyczny mogą bardzo szybko doprowadzić do odwodnienia. Dodam, że Kyoto słynie ze specyficznego klimatu. Lata są tutaj niezwykle gorące i wilgotne, a uczucie gorąca potęguje brak wiatru - miasto z trzech stron (północ, wschód i zachód) otoczone jest przez góry.  Do nocnych wypraw polecam również zaopatrzyć się w latarkę, najlepiej nagłowną, gdyż niektóre miejsca są słabiej oświetlone.

Automaty z napojami są w Japonii wszechobecne.

Lokalizacja


* Address: 68 Yabunouchi-cho, Fukakusa Fushimi-ku, Kyoto

* Tel.:075-641-7331

* Fax: 075-642-2153

* Entrance Fee: Free

* Access: 3-minute walk from JR Inari Station on the JR Nara Line
5-minute walk from Keihan Railway Fushimiinari Station

* Hours: 7:00-18:30 / 8:30-16:30 (Prayer)

Źródła/References:

9 kwietnia 2017

Sakura!

Moi Drodzy!

Miniony weekend spędziłem na podziwianiu piękna japońskiej natury. Przełom marca i kwietnia każdemu Japończykowi kojarzy się z kwitnącą wiśnią (dlatego Japonia to Kraj Kwitnącej Wiśni), choć tak naprawdę jest to czereśnia. Każdy Japończyk wie, kiedy kwitnie Sakura dlatego wszyscy zgodnie przyznali, że w tym roku nastąpiło to nieco później niż zwykle.
Jako, że jeden obraz wart jest więcej niż 1000 słów, załączam kilka obrazków.

Okolice zamku w Osace - turyści wynajęli łódkę, z której mogą przypatrywać się drzewom.

Sakura z bliska

Sakura z daleka

Sakura, a w tle wieżowce

Sakura z bliska

Jeszcze jedno, nieco podobne zdjęcie... gdyby nie to, że roi się tutaj od turystów, byłoby bardzo romantycznie.
I jeszcze raz
Tulipany - Ogród Botaniczny w Kyoto

Tulipan

Kwiaty

Znowu kwiaty

Sakura w Ogrodzie Botanicznym w Kyoto. Wstęp kosztuje 200 jenów, a kolejne 200 można dopłacić, aby wejść do budynku

Drzewo, na którym kwitną kwiaty.

Kwiatek

Więcej kwiatów

Drzewko bonsai - Ogród Botaniczny w Kyoto

Bonsai z bliska

Kwiatki

Woda mineralna na ochłodę... w Japonii jest już bardzo ciepło, za co odpowiada wysoka wilgotność powietrza.

Sakura w ogrodzie botanicznym

Bonsai
Drewniany mostek
Sakura
I na koniec - tak dla odmiany - jeszcze jedno zdjęcie Sakury