Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japończycy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japończycy. Pokaż wszystkie posty

11 kwietnia 2019

Jak zachowywać się przy Japończykach?

Jak zachowywać się przy Japończykach?
 
Pewnie każde z Was słyszało o tym, że Japończycy są niezwykle grzecznymi i spokojnymi ludźmi, którzy często się sobie kłaniają i używają słowa „przepraszam”.

blog o Japonii
Biznes w Japonii - Japończycy również mówią, że czas to pieniądz.
To prawda – legendarna japońska grzeczność jest wszechobecna i zauważalna na każdym kroku. Już podczas procesu wychowywania dzieci najważniejsze jest to, aby wpoić im odpowiednie zasady, dzięki którym będą prawidłowo funkcjonowały w społeczeństwie. Jedną z podstawowych zasad jest właśnie to, aby dziecko umiało się ładnie zachowywać – powinno mówić dzień dobry, dziękuję, przepraszam, do widzenia. Powinno umieć się ładnie ukłonić, stosownie zachowywać przy stole i w zasadzie w każdej innej sytuacji. Jeżeli pociecha nie zostanie należycie wychowana i będzie zachowywała się głośno i niewłaściwie, będzie to dla rodziców sporym powodem do wstydu. Na późniejszych etapach życia osoba, której nie nauczono odpowiednich wzorców językowych i wyrażeń, może mieć problem z właściwym posługiwaniem się stylem grzecznościowym języka japońskiego. Istnieje wówczas ryzyko, że w pewnych kręgach będzie postrzegana jako ktoś niekulturalny i niestosowny.

Sposobów na okazywanie grzeczności jest wiele – z moich obserwacji wynika, że jednym z najważniejszych (poza używaniem odpowiednich form gramatycznych) jest milczenie. Często jest ono oznaką szacunku. Równie ważne jest niepatrzenie drugiej osobie w oczy – spoglądanie w nie zbyt często mogłoby zostać odebrane jako natarczywe, agresywne, czy wręcz wyzywające. Nie powinno nas zatem dziwić, jeśli nowo poznana osoba nas zignoruje – powinniśmy się tym cieszyć, ponieważ taka „ignorancja” jest na ogół oznaką dobrego wychowania i okazywanego szacunku. Taka osoba ma najprawdopodobniej w stosunku do nas dobre intencje i zachowuje się grzecznie, żeby nas nie urazić. Warto mieć to na uwadze i odwdzięczyć się tym samym, szczególnie w stosunku do osób starszych, bądź wyższych rangą. Jednak pamiętajcie, że ciągłe unikanie czyjegoś spojrzenia nie jest dobrym pomysłem. Po prostu bądźmy świadomi, że na początku zawierania znajomości dystans pomiędzy Japończykami jest większy, niż u Europejczyków z naszego kręgu kulturowego.

blog JaponiaW naszej kulturze ignorancja odbierana jest zdecydowanie inaczej – wygląda jak brak zainteresowania drugą osobą i nieliczenie się z nią. Ja również niekiedy tak się czułem w Japonii, lecz szybko mi wytłumaczono, że takie zachowanie to tylko wyraz szacunku. Duża ilość zadawanych pytań wymaga reakcji, a być może rozmówca nie ma ochoty na nie odpowiadać, dlatego niektórzy Japończycy – w przeświadczeniu, że mogliby być niegrzeczni, są małomówni, a niekiedy wręcz nieśmiali. W takich momentach zastanawiają się, co powinni powiedzieć i często wybierają tematy neutralne – związane z pogodą i jedzeniem. Jednak niekiedy – jako obcokrajowcy – budzimy w Japończykach chęć do rozmowy, ponieważ taka rozmowa nie wymaga od nich przestrzegania odpowiednich form grzecznościowych, czy trzymania się zasad obowiązujących w zhierarchizowanym japońskim społeczeństwie. Jeżeli natrafimy na takiego rozmówcę, rozmowa bardzo szybko może zejść na tematy prywatne. Niekiedy problemem może okazać się bariera językowa, dlatego – jeżeli mamy podejrzenia, że nasz znajomy niezbyt dobrze nas rozumie – warto mówić wyraźnie i starać się nie używać zbyt wielu wyrafinowanych wyrażeń. Przydadzą się również słowa uznania dla umiejętności lingwistycznych i zapewnienie, że doskonale wszystko rozumiemy – Japończykom trzeba niekiedy dodać trochę pewności siebie, a wtedy nabierają animuszu i otwierają się.

Pamiętajmy, że japońska grzeczność często objawia się jako chłód i dystans, które omylnie można odebrać jako niechęć i brak zainteresowania. Jeżeli chcemy, by Japończycy nas lubili, zachowujmy się w stosunku do nich nieco powściągliwie, szczególnie w pierwszych momentach zawierania znajomości, zwłaszcza jeżeli poznajemy osoby starsze lub postawione w hierarchii wyżej od nas! (Spotkanie z japońską policją) Nie zadawajmy im zbyt wielu osobistych pytań, nie patrzmy zbyt natarczywie w oczy, lecz jednocześnie pozostańmy sobą – to właśnie ta nasza inność i swoboda komunikacji są w cenie. Japończycy żyją w homogenicznym społeczeństwie, lecz bardzo lubią poznawać obcokrajowców, którzy są zupełnie inni – bardziej bezpośredni, otwarci i towarzyscy. Bardzo dobrze, jeżeli umiemy te cechy przekuć w zalety i rozmawiać z Japończykami inaczej, niż oni rozmawiają pomiędzy sobą. Jeżeli zachowujemy się przy tym grzecznie i taktownie, jesteśmy na bardzo dobrej drodze do wywarcia dobrego wrażenia i zawarcia znajomości. Wówczas będziemy postrzegani jako osoby, z którymi można porozmawiać o wszystkim, a w szczególności o tym, o czym nie zwykło się rozmawiać z innymi Japończykami.

Pamiętajcie – każda osoba jest inna i każda ma inny charakter, a moje rady są bardzo ogólne. Jednak warto napisać o jeszcze jednej sprawie – ze względu na stosunkowo dużą nieśmiałość Japończyków (w szczególności dziewczyn) – jeżeli naprawdę chcemy kogoś bliżej poznać, koniecznie wyciągnijmy go z tłumu, w którym przedstawiciele Kraju Kwitnącej Wiśni mogą czuć się nieco niezręcznie i nieśmiało. Jeżeli poruszymy zbyt osobisty temat w większym gronie osób, nasz rozmówca może poczuć się zażenowany i nie będzie potrafił odpowiedzieć. Jest to sytuacja, której za wszelką cenę powinniśmy unikać! Jeżeli domyślimy się, że kogoś uraziliśmy, lepiej jak najszybciej rozładować napięcie, udając, że żartowaliśmy z samych siebie. Takie sytuacje są jednak mało komfortowe i należy uważać, żeby do nich nie dopuszczać. Po fakcie, na osobności, najlepiej jest przeprosić. Przepraszanie w Japonii jest ważne i działa znacznie lepiej, niż udawanie, że nic się nie stało. Polecam sprawdzić, o co nie należy pytać Japończyków.

Jeżeli już chcemy się z kimś umówić, najlepiej zróbmy to nieco wcześniej – propozycja wspólnego wyjścia za 5 minut na piwo może zostać nieśmiało odrzucona, bądź zignorowana, gdyż Japończycy uwielbiają wszystko dokładnie planować. Znaczna większość moich znajomych nosi przy sobie kalendarz, w którym skrupulatnie notuje wszystkie plany i zadania do wykonania. Biorąc pod uwagę fakt, że odległości, które pokonują Japończycy każdego dnia, aby dostać się do pracy, szkoły, czy na miejsce umówionego spotkania, są z reguły duże, a przemieszczanie się zajmuje sporo czasu, planowanie ma sens. Popularne są również dodatkowe lekcje, nauka gry na instrumencie, oraz inne zajęcia, których ogrom zmusza do notowania terminów i miejsc.

Jeżeli już przy tym jesteśmy, to streszczę pewną rozmowę. Pewnego razu spytałem znajomej Japonki (tylko dla potwierdzenia, bo znałem odpowiedź), czy to prawda, że Japończycy bardzo cenią punktualność i czy na miejsce spotkania zawsze trzeba być o czasie. Odpowiedziała, że to nieprawda, bo należy zjawić się 5 minut wcześniej. A więc uważajcie – spóźnianie się nie jest w dobrym tonie. Jeżeli już wiemy, że nie dotrzemy na umówione miejsce w porę, skontaktujmy się z osobą, z którą mamy się spotkać i poinformujmy ją o tym. Jeżeli to zrobimy, a po przybyciu na miejsce przeprosimy, zmażemy część winy – oczywiście nie mówimy tutaj o sytuacjach biznesowych, czy spotkaniach bardziej oficjalnych. Wówczas zdecydowanie nie powinniśmy się spóźniać, gdyż może to bardzo negatywnie wpłynąć na rezultat takiego spotkania. Przybycie na czas jest oznaką szacunku i solidności, ale również ma swoją pragmatyczną stronę, o czym pisałem we wcześniejszym akapicie. Osobom, które mają tendencję do spóźniania się, bardzo odradzam robienie interesów w Japonii, lub rozważenie delegowania agenta. Tym, którzy mają mniejsze problemy z punktualnością, poleciłbym pracę nad sobą, oraz przestawienie zegarka tak, aby pokazywał nieco późniejszą godzinę, niż powinien. Unikniemy wówczas wielu przykrych konsekwencji spóźniania się i – jako osoba, która na miejsce spotkania zawsze przybywa przed czasem – zyskamy spory szacunek. Nie każdy Japończyk jest zdania, że Europejczycy również potrafią być punktualni, tak więc element pozytywnego zaskoczenia jest jak najbardziej wskazany.

Uważajcie również na żarty – Japończycy nie rozumieją naszego poczucia humoru. Jeżeli zasugerujecie (żartem), że jakiś błąd wynika z czyjejś winy, może się to dla Was skończyć naprawdę tragicznie, bo zostanie odebrane jako bezpośredni, doskonale wycelowany atak i zniewaga. Nie podpuszczamy, nie sugerujemy. Absolutnie, pod żadnym pozorem nie żartujemy z rodziców, z tajfunów, z trzęsień ziemi i z tsunami. Są to sprawy, które dla niektórych z nas mogą być śmieszne, jednak dla Japończyków nigdy nie są. Rodzice uważani są z reguły za najwyższy autorytet moralny i cenieni przede wszystkim za to, że są rodzicami – podobnie jak u nas, ale jeszcze bardziej – a katastrofy naturalne zdarzają się tam naprawdę i niekiedy zbierają potworne żniwo – trzęsienie ziemi w rejonie Tohoku i następujące po nim tsunami odebrały życie około 20 tysiącom ludzi i miały miejsce stosunkowo niedawno. Jeżeli tak zażartujemy, ściągniemy na siebie kłopoty – wtedy najlepszym wyjściem są natychmiastowe przeprosiny i wytłumaczenie, że jako Europejczycy niezbyt rozumiemy powagę sytuacji. My – jako Polacy – również jesteśmy wyczuleni na pewne sprawy. Nie chcielibyśmy, żeby zagraniczny turysta śmiał się z Holocaustu. Podobnie Japończycy nie chcą, żebyśmy żartowali sobie ze śmierci osób, które zginęły w katastrofie. Jeżeli natrafimy na kogoś, kogo członek rodziny ucierpiał na skutek takich wydarzeń, możemy być pewni, że ze wstydu będziemy chcieli zapaść się głęboko pod ziemię.

Blog Japonia
Kwestia grzeczności u Japończyków to naprawdę temat rzeka. Mógłbym napisać jeszcze dużo więcej, ale powstrzymam się i zachowam chociaż coś dla siebie! Każdy Japończyk jest inny i nie ma „uniwersalnej instrukcji obsługi Japończyka”. Są to bardzo inteligentni ludzie obdarzeni sporym poczuciem humoru, z którymi miło spędza się czas. Z reguły wolą jednak wcześniej zaplanowane wyjścia, często chcą wiedzieć, o której można wrócić do domu (i którym pociągiem) i bywają nieco nieśmiali. Jeżeli będziemy o tym pamiętać i uszanujemy to, że nieco się od siebie różnimy, możemy zawrzeć naprawdę wspaniałe przyjaźnie oparte na wzajemnym zrozumieniu, a także uczyć się nowych rzeczy.

Osobom, które chciałyby dowiedzieć się więcej, polecam czytanie książek poświęconych Japonii. Jest nawet darmowa publikacja poświęcona jedynie mowie ciała i gestom Japończyków – link do niej znajdziecie pod tekstem. Ten wpis powstał na bazie własnych doświadczeń i w oparciu o wiedzę, którą przekazali mi znajomi Japończycy. Jest to jedynie zbiór moich przemyśleń popartych rzetelnymi opiniami.

Mam nadzieję, że podobał Wam się mój pierwszy wpis na tej stronie. Napiszcie w komentarzach, jakie posty chcielibyście czytać częściej i jakie są Wasze doświadczenia związane z Japończykami!

Sayonara!

Źródła:

26 listopada 2017

Japońskie rowery i niesamowite mamy-rowerzystki

Japonia to najlepiej rozwinięty technologicznie kraj na świecie. Zaawansowana technika dosięga wszystkich aspektów życia, sprawiając, że ludziom żyje się łatwiej. Udogodnienia są konieczne dla starzejącego się szybko (i tak już najstarszego na świecie) społeczeństwa i celem zapewnienia bezpieczeństwa innym osobom, zwłaszcza dzieciom. 

W japońskiej rodzinie pracuje mąż, a dziećmi opiekuje się żona - podobnie jak w Polsce, z tym, że patriarchat w Japonii jest jeszcze silniejszy i jeszcze głębiej zakorzeniony w świadomości. Jeżeli mąż jeździ do pracy samochodem, wówczas żonie pozostaje rower (chyba, że rodzinę stać na utrzymanie dwóch aut). I te japońskie rowery bardzo mi się podobają, więc o nich będzie dzisiejszy wpis. Imponują mi także ich użytkowniczki, więc je też pochwalę, bo na to zasługują jak mało kto.

Japońskie kobiety
http://2.bp.blogspot.com
Poza zwykłym rowerem, tzw. mamachari (rower mamusi), którymi porusza się 90% Japończyków, są też tzw. electric assisted bikes (rower wspomagany elektrycznie). Te pojazdy mają wbudowany silnik i baterię. Jadąc takim rowerem trzeba pedałować, lecz zamontowany silnik nam pomaga, zwłaszcza podczas jazdy pod górę. Te rowery też bywają nazywane mamachari. Często taka mama prowadzi rower, na którym siedzi jeszcze dwójka dzieci i poupychane są na nim zakupy! Byłem trochę zaskoczony, kiedy po raz pierwszy to widziałem, bo Japończycy są bardzo wyczuleni na punkcie bezpieczeństwa i za łamanie przepisów ruchu drogowego podczas jazdy na rowerze idzie się nawet do więzienia. Mi japoński policjant prawie wlepił mandat na 1600zł za rzekomy brak oświetlenia w rowerze. 

Blog o Japonii
http://www.tokyobybike.com/
Czasem czuję się dziwnie, kiedy próbując podjechać pod górę, jestem wyprzedzany przez staruszkę, która bez wysiłku podjeżdża pod wzniesienie z prędkością dwukrotnie wyższą, niż ja. Ja stoję i próbuję złapać oddech, a ona siedzi i tylko delikatnie zgina kolana. To bardzo dobrze, że tak wielu Japończyków porusza się na rowerze. Japończycy, nawet na starość, są bardzo sprawni i energiczni. Są to najdłużej żyjący na świecie ludzie, a sekretem ich długowieczności jest właśnie uboga w tłuszcze zwierzęce i wysoka jakościowo dieta, oraz regularny ruch i znakomita opieka zdrowotna. Sprawia to, że wyeliminowane są czynniki, które zwiększają ryzyko nagłych chorób układu krążenia, które są główną przyczyną śmierci (przynajmniej w Europie). 

Blog psychologia
http://www.tokyobybike.com/
Widok otyłego Japończyka jest bardzo dużą rzadkością, właściwie wszyscy są tutaj szczupli, wiele osób może poszczycić się wręcz wysportowaną sylwetką. Kiedy taka mama jeździ codziennie z dziećmi do przedszkola, robi zakupy i jeszcze gotuje i sprząta w domu, to w wieku 50 lat wygląda tak samo, jak 25 lat wcześniej. Nie żartuję! Japońskie mamy zawsze wyglądają znakomicie i jestem pewien, że zawdzięczają to między innymi dużej ilości ruchu. 

Blog o Japonii
https://i.pinimg.com (rower firmy Yamaha ze specjalnie obniżonym środkiem ciężkości)

Produkcją rowerów wspomaganych elektrycznie zajmują się największe japońskie firmy. Bardzo popularne są rowery firmy Panasonic, Yamaha, Bridgestone (tak, to też jest japońska firma). Pierwszy rower tego typu został zaprezentowany w 1993 roku przez firmę Yamaha, a w 2000 roku liczba zarejestrowanych (tak, w Japonii każdy rower musi być zarejestrowany) pojazdów tego typu wynosiła 175 tysięcy. W 2009 roku zarejestrowanych było już 315 tysięcy wspomaganych elektrycznie pojazdów. Ceny takich pojazdów zaczynają się od około 8-20円, czyli 80.000 - 200.000 jenów. Wiele dostępnych w sklepach rowerowych pojazdów to wydatek rzędu ok 12円, czyli 120.000 jenów - daje to po dzisiejszym kursie kwotę rzędu 3.800zł. Rowery to niestety (obok parasoli) główny cel złodziei. Nie ma się co bać o portfel, bo Japończycy sobie ufają i na pewno portfel zwrócą, ale rowery czasem znikają... często te tanie.

blog japoński
https://i.pinimg.com
A dlaczego wybiera się rower, a nie autobus? Bardzo wiele osób porusza się rowerami, bo odległości w Japonii są takie, że autobusy są rzadkością. Jeżeli trzeba pojechać gdzieś dalej, jedzie się tam pociągiem (w obrębie Tokio taka podróż może trwać i 3 godziny i dużo kosztuje), albo metrem. To też może trochę potrwać. Utrzymywanie dwóch aut jest kosztowne, bo samochody zmienia się tutaj co 3 lata - gdy są stare, koszty ich utrzymania rosną, bo takie są przepisy. Często widuję nawet eleganckich biznesmenów jeżdżących do pracy na zwykłych, tanich mamachari, jak na zdjęciu na końcu wpisu. Nie pchają się oni do swoich aut, tylko siadają na siodełku i jadą do pracy. Z tego typu rowerów korzysta również japońska poczta. Listonosze jeżdżą na mamachari, albo na małych motocyklach.

Zwykłe mamachari stały się popularne w latach 50-tych ubiegłego wieku. Kobiety nie muszą nosić zakupów w rękach, tylko wożą je w koszyku, w który każdy mamachari jest wyposażony, czy to elektryczny, czy nie. Rower bez koszyka to w Japonii widok niezwykle rzadki.

Japonki
https://i.pinimg.com/
Podobnie jest w wielu krajach Europy zachodniej. Niestety post-sowieckie miasta często nie są przystosowane do ruchu rowerem, a rowerzystów traktuje się jak wrogów. Niekiedy odnoszę też wrażenie, że Polacy wciąż nie dorośli do pewnych zachowań - wydaje nam się, że musimy pokazać, że stać nas na samochód, że jesteśmy lepsi od innych. Ludzie, których naprawdę stać, wcale nie muszą tego pokazywać i nie muszą tworzyć korków na drogach. W Japonii takie zachowanie kompletnie nie miałoby sensu, bo na dobry samochód stać większość pracujących na etat osób. 

Japoński rower
http://jpninfo.com - zwykły mamachari można kupić już za 1
Japonia to kraj, w którym prawie wszystko jest zautomatyzowane i wiele osób korzysta z dobrodziejstw nowoczesnej technologii. Kasy w supermarketach odliczają pieniądze za kasjerów, deski w toalecie same się podnoszą po wejściu do pomieszczenia i są ogrzewane, podczas kąpieli elektronicznie wybieramy temperaturę wody. W Japonii każde pomieszczenie (często nawet pomieszczenie do kąpieli, a czasem również toaleta) jest klimatyzowane - bez tego wiele ludzi by zmarło na skutek upałów - o tym, jaka jest pogoda w Japonii, już pisałem. Przed trzęsieniem ziemi otrzymuje się ostrzeżenie na telefon. To tylko takie przykłady technologicznej ekstrawagancji, która tu, w Japonii, jest czymś zwykłym - jest czymś, co ułatwia życie. Takie rowery to też nic niezwykłego, ale zawsze zwracam na nie uwagę i podziwiam ciężko pracujące kobiety.

Źródła/References:
Z. Dudek, A. Pankalla, Psychologia kultury. Doświadczenia graniczne i transkulturowe.
Świat z Papieru i Stali: Okruchy Japonii 日本断片 Waneko. Aleksandra Watanuki Martyna Taniguchi

25 listopada 2017

Spotkanie z japońską policją

Wracałem rowerem z drobnych zakupów, gdy zauważyłem stojącego na chodniku policjanta. Pomyślałem sobie, że mogę skręcić w lewo (tam było zielone światło) albo stanąć na skrzyżowaniu celem pojechania prosto (tak jest szybciej, ale na jazdę wprost było czerwone światło). Postanowiłem, że "stanę obok policjanta, przecież nie mam się czego bać".

Japońska policja
http://animefanatika.co.za
Stałem sobie tak na chodniku, w oczekiwaniu na zielone światło, kiedy pan policjant nagle spytał mnie, dlaczego nie świeci się światło w moim rowerze. Istotnie, światełko nie świeciło, gdyż... stałem, a jest ono zasilane prądem, który rower wytwarza tylko wtedy, kiedy jedzie. Chwilę później pan już miał mój paszport w ręku i zaczął wypisywać jakiś papierek, który - jak się później okazało - był mandatem. Przy okazji pan władza postanowił sprawdzić, czy rower, którym się poruszam nie jest kradziony, więc sprawdził jego numery i skontaktował się radiowo z bazą. Okazało się, że jest jakiś problem z ustaleniem właściciela, więc stwierdziliśmy, że podejdziemy do domu i to sprawdzimy, bo rower należy do gospodarza domu. Mnie też to było na rękę, wolałem, żeby policjant mógł porozmawiać z Japończykami - z osobami, które znam.

Blog Japonia
https://upload.wikimedia.org/
Opiszę go: był to niewysoki mężczyzna około 30-40 roku życia i okrągłej, nawet dosyć przyjaznej twarzy. Wyposażenie w postaci kajdanek, pistoletu, pałki policyjnej i kasku chyba bardzo mu ciążyło, bo pobrzękiwało przy każdym ruchu. Mój japoński nie jest zbyt dobry, ale udało nam się dogadać i pan mnie nawet pochwalił, że dobrze mówię po japońsku, co nie jest do końca prawdą. 

Po kilku minutach, kiedy doszliśmy do domu, poprosiłem japońskich domowników o pomoc. Jak się okazało, konieczny był jeszcze telefon do właściciela roweru i kolejne ustalenia, lecz koniec końców wszystko udało się wyjaśnić, a mandat nawet nie został wystawiony. Cieszę się, bo kara za brak oświetlenia to 5円, czyli 50.000 jenów (1600zł za brak oświetlenia w rowerze!). Jeżeli chcecie kupić tanie oświetlenie rowerowe, zajrzyjcie do sklepu typu DAISO, o którym już pisałem, a w którym kupicie oświetlenie za 100 jenów.

Blog o Japonii
Japoński mandat... a raczej tylko część z informacjami o karach.

Kiedy zasugerowałem, że to strasznie wysoka kara, to wtedy zaczął mnie uspokajać gestami, że nie trzeba płacić, wszystko jest w porządku. Na szczęście potwierdzili to moi japońscy domownicy, którzy mi pomogli. Wydaje mi się, że mandatu nie musiałem płacić, bo pan policjant zrozumiał, że to światełko naprawdę świeci tylko wtedy, kiedy rower jest w ruchu. Wiedziałem również, jak należy zachowywać się przy Japończykach i co należy, a czego nie należy robić. Nasze, europejskie podejście w takich sprawach nie działa i może tylko zaszkodzić. Taka wiedza przydaje się w wielu sytuacjach.

A teraz jeszcze przestroga. Jazda na rowerze może być w Japonii bardzo kosztowna. Prowadzenie roweru z jednoczesnym trzymaniem parasola w ręce, słuchawki w uszach, rozmowa przez telefon komórkowy, przejeżdżanie na czerwonym świetle są zabronione. Mimo to, bardzo wielu Japończyków nagminnie łamie te przepisy! Niektóre z tych wykroczeń skutkują trzytygodniowym aresztem, lub mandatem w wysokości 5円. Jazda po spożyciu alkoholu może skończyć się nawet karą pozbawienia wolności na okres 5 lat! Połączenie kilku powyższych wykroczeń może dać nam nawet mandat w wysokości kilkunastu 円, czyli 4-5 tys. złotych. Tyle w Polsce nie płacą (nawet za najcięższe wykroczenia) kierowcy samochodów! W Japonii taki wydatek można sobie zafundować w kilka sekund... wystarczy trzymać parasol w ręku, nie mieć światełek i słuchać muzyki, a do tego przejechać na czerwonym świetle. Można w zamian za to wybrać kilkumiesięczne więzienie...

Piszę tego posta ku przestrodze. W Japonii przepisy dotyczące ruchu drogowego są bardzo surowe, nawet dla rowerzystów. Dzisiaj trochę zainwestowałem i teraz mam już znacznie lepsze oświetlenie, które świeci nawet wtedy, kiedy rower nie jest w ruchu. W sumie jestem nawet trochę wdzięczny policjantowi, bo dzięki niemu jestem lepiej widoczny na drodze.

2 października 2017

Bardzo miły Japończyk

Dzisiaj w Kyoto pada deszcz. Podczas wieczornego wypadu do sklepu samoobsługowego po coś do jedzenia, przytrafiło mi się coś ciekawego. 

http://montyentertainment.com
Tak naprawdę to już wracałem. Siedziałem na rowerze i słuchając muzyki czekałem na zmianę świateł. Wtem, zupełnie nieoczekiwanie, małymi kroczkami (jak to Japończyk) w strugach deszczu podbiegł do mnie mężczyzna w wieku trudnym do określenia, ale załóżmy, że był około czterdziestki. Wcisnął przycisk, który sprawia, że światła szybciej się zmieniają. Ukłonił się kilka razy, a ja odpowiedziałem tym samym, po czym zniknął w samochodzie. Ciekawa to rzeczy, bo z tego powodu sam musiał dłużej czekać na zmianę świateł. To bardzo miło z jego strony, że tak postąpił. Trochę zabrakło mi słów, chociaż z drugiej strony zawsze wiedziałem, że Japończycy uprzejmość mają we krwi.


25 września 2017

Japońscy kierowcy

Japończycy jeżdżą powoli i ostrożnie, jednak niektóre ich zachowania na drodze mnie dziwią. 

Japońskie samochody wyposażone są na ogół w automatycznie skrzynie biegów, co raczej nie sprzyja szybkiej i dynamicznej jeździe. Japończycy jeżdżą wolno, na ogół przestrzegając ograniczeń prędkości (często w miastach do 40 km/h), lecz zdarza się, że - jeżeli warunki pozwalają - to jadą nieco szybciej. Jeżeli warunki się jednak pogorszą, jadą nawet wolniej, niż im wolno. Wydaje mi się, że Japończycy prowadzą rozsądnie i racjonalnie - wystarczy nawet lekki opad deszczu i wszyscy włączają światła awaryjne i jadą bardzo powoli.
zdj. z zasobów własnych

Światła awaryjne służą także do komunikacji (podobnie jak w Polsce). Można nimi komuś podziękować za ustąpienie pierwszeństwa itd. Jest to bardzo często stosowana praktyka. Świateł awaryjnych używa się niezwykle często, np podczas parkowania, podczas wykonywania manewrów "innych niż standardowe". 

A jeżeli chodzi o światła, Japończycy często ich nie używają. Wyłączają je stojąc na czerwonym świetle, albo nawet podczas jazdy, gdy pada deszcz i jest dosyć ciemno. Czasami używają tylko bardzo słabych świateł pozycyjnych. Bardzo mnie to zaskakuje. 

Wyjątek od tego tekstu stanowią japońscy kierowcy taksówek. Uważajcie na nich.

Bardzo często zdarza się jednak, że przejeżdżają na czerwonym świetle. W Japonii bardzo często po zapaleniu się czerwonego światła mija jeszcze dużo czasu, zanim dla innych zapali się zielone. Często jest to aż kilkanaście sekund, w czasie których na skrzyżowaniu nic się nie dzieje. Japończycy to wiedzą i przejeżdżają nawet wtedy, kiedy teoretycznie nie powinni. 

Japoński kierowca nie ruszy, jeżeli za jego samochodem (np po lewej stronie) znajduje się rowerzysta. Wtedy (jako rowerzysta) najlepiej dać sygnał kierowcy samochodu, że może jechać pierwszy. W przeciwnym przypadku (z obawy o zdrowie rowerzysty) będzie długo się wahał, czy jechać. Japoński kierowca zawsze zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych, kiedy widzi (nawet z daleka) zbliżających się ludzi (pieszych albo rowerzystów).

W Japonii czuję się bardzo bezpiecznie. Kierowcy - za wyjątkiem taksówkarzy - jeżdżą bardzo ostrożnie. Japończycy są tak grzeczni, że niekiedy nie wiedzą, kto powinien jechać pierwszy na skrzyżowaniu. Ten, kto ma pierwszeństwo, osoba starsza, czy rowerzysta!

24 września 2017

Japończycy i ich alfabety

Reakcja Buzza na zobaczenie kanji.
Dzisiaj dowiedziałem się, kiedy czeka się w kolejce do restauracji, to na liście podaje się nazwisko pisane katakaną. Katakana to taki japoński alfabet służący do zapisu słów obcego pochodzenia. 

- To dlaczego Japończycy używają go do zapisu swoich japońskich nazwisk?

Dlatego, że gdyby zapisali je w kanji (tym skomplikowanym, liczącym sobie tysiące znaków alfabecie) to obsługa restauracji mogłaby mieć problem z jego odczytaniem.


Tak, Japończycy często nie potrafią czegoś przeczytać, gdyż jeden znak może mieć kilka sposobów odczytu. Np. w zależności, jaki znak jest przed nim, albo po nim. Ten sam znak może też znaczyć wiele różnych rzeczy. 

W takim razie dlaczego nie używają do zapisu własnego nazwiska hiragany? W końcu jest to alfabet, który służy do używania w przypadku słów japońskich. Hiragany używają np. dzieci, które nie znają jeszcze kanji. W szkole podpisują się hiraganą, zanim nauczą się zapisywać własne imię w kanji. 

Nie wiem, czemu w restauracjach i tego typu sytuacjach nie używa się hiragany, tylko przechodzi się na alfabet do zapisu słów obcego pochodzenia.

21 września 2017

Japoński "Tryb Pracy"

http://i.imgur.com/YIYziXf.jpg
Czasami wydaje mi się, że Japończycy mają kilka "trybów". W zależności od sytuacji włączają jeden z tych trybów i postępują zgodnie z jego założeniami. 

Japończyk w trybie pracy jest niezwykle uprzejmy, usłużny i w pełni profesjonalny. Nie ma pracownika nad Japończyka, powiedziałbym. 


Sprzedawca w sklepie powtarza "robię niegrzeczność" (choć zasadniczo znaczy to tyle, co przepraszam... trudno to przetłumaczyć) 失礼します (しつれいします), (shitsurei shimasu), ilekroć tylko znajdzie się w pobliżu klienta. I nie ma znaczenia, że wcale nie jest niegrzeczny. Być może akurat układa butelki z Aquariusem na półkach, lub segreguje onirigi... mimo to, może na wszelki wypadek, zupełnie automatycznie i chyba bezwiednie, powtarza tę formułkę. 


Kasjerka w sklepie gestem ręki zaprasza do kasy i dziękuje za dokonanie zakupów. Kasuje towary, często pakując je do siatki (zależy od sklepu). Kiedy zakupy są zapakowane, dowiemy się, ile trzeba zapłacić. Pieniądze chwyci w obie dłonie, z należytą delikatnością. Im większego nominału jest to banknot, tym większa będzie ostrożność. I powie, ile dostała. Banknot przyczepiany jest magnesem do kasy, wtedy kasjerka wydaje resztę (maszyna sama ją odlicza) i ponownie dziękuje, po czym kłania się. Dopiero później schowa banknot do kasy. Przy zakupie np. elektroniki, kasjerka zablokuje się w ukłonie aż do momentu, kiedy się odwrócimy i odejdziemy na kilka kroków


Konduktor w pociągu kłania się w pas, ilekroć tylko otwiera drzwi do następnego wagonu. Staje wówczas w nich, odwraca się przodem do pasażerów wagonu, który opuszcza, i przez kilka sekund możemy oglądać czubek jego czapki konduktorskiej i podziwiać starannie wypucowane skórzane buty. 


Trudno jest złamać schemat. Idąc do kasy, lub do lekarza, przyjmujemy rolę pacjenta i w tej roli tkwimy bardzo mocno. Rola lekarza jako lekarza też jest niepodważalna. Każdy musi odegrać swoją rolę - zarówno lekarz, jak i chory, muszą zachować się tak, jak się tego od nich oczekuje. Lekarz wystawia diagnozę, a chory pokornie przyjmuje ją do wiadomości. 


Kasjerka w sklepie ma wyuczone wyrażenia i schematy postępowania, odstępstwa od normy raczej się nie zdarzają. Przerwanie rutyny nie jest z reguły możliwe i mile widziane. W takich sytuacjach kasjerka się speszy i nie będzie wiedziała, co powiedzieć, gdyż nie mieści się to w granicach jej kompetencji jako kasjerki. Żarty, podrywanie i inne tego typu zachowania nie są możliwe. Możemy spytać o sprawy związane ze sklepem, ewentualnie uciąć krótką pogawędkę na temat pogody... i to tyle. I to pod warunkiem, że znamy język japoński.

5 rzeczy, których nie lubię w Japonii...
W Japonii wszyscy pracują najlepiej, jak potrafią, dlatego ludzie bardzo sobie ufają. Japończycy ufają lekarzom, kierowcom taksówek, sprzedawcom w sklepach, konduktorom pociągów itd. Z drugiej strony sami (także po to, żeby ufać innym) muszą sumiennie wywiązywać się ze swoich obowiązków. Sprawia to, że przeciętny Japończyk nie ma zbyt wiele czasu na relacje międzyludzkie na bardziej naturalnej płaszczyźnie. Imprezy, na które chodzi się po godzinach, rządzą się podobnymi prawami, co biura. 

Bardzo lubię ten profesjonalizm i wiem, że kiedy wyprowadzę się z Japonii, będzie mi tego strasznie brakowało. W niektórych miejscach na świecie klienta traktuje się źle. Dlaczego?!

20 września 2017

Zwariowani japońscy taksówkarze!

Zupełnie nie wiem, dlaczego, ale taksówkarze wszędzie są chyba tacy sami. Może i nie odwiedziłem aż tak wielu państw, ale gdziekolwiek nie pojadę, zawsze okazuje się, że ich zachowanie na drodze dalece odbiega od normalności. 

Wymuszanie pierwszeństwa, przekraczanie prędkości, impertynencja i chamskie zachowanie na drodze to niestety zjawisko, z którym spotykam się także w Japonii! Tego to się nie spodziewałem. Japończycy pracują ciężko i są godni zaufania, bo zawsze należycie i starannie wypełniają swoje obowiązki. A taksówkarze? 

Taksówkarze w Kyoto jeżdżą jak szaleni.

Niedawno czytałem, że w Japonii już ponad  2 mln ludzi przekroczyło 90 lat! Czytałem też, że pracujących osób po 65. roku życia jest aż 7,7 miliona! A także... że 1/3 biznesów otwierana jest przez osoby powyżej 65. roku życia. 

Tak więc starszych taksówkarzy jest dużo. Znaczna większość. Osoba w młodym wieku siedząca za kółkiem charakterystycznej Toyoty to rzadkość... szkoda, bo ci młodzi kierowcy potrafią się na ogół opanować. Największą pewność siebie wykazują za kółkiem starsi panowie.
Mężczyzna ucieka przed taksówką - fotografia własna

Nie chcę nikogo urazić swoim wpisem. Mówię, jak ja to widzę. Nie mam nic do starszych osób, ani do taksówkarzy. Po prostu musiałem o tym napisać, bo dzisiaj po raz setny widziałem niebezpieczną sytuację z udziałem japońskiego taksówkarza.  

Rozumiem wszystko, ale żeby próbować przejechać skrzyżowanie na czerwonym świetle, kiedy na skrzyżowaniu są ludzie? I trąbić na nich? Pewien starszy pan (pieszy) oburzył się i coś krzyknął w kierunku samochodu, a takie sytuacje to w Japonii rzadkość. Oczywiście taksówkarz w żaden sposób nie zareagował (to norma w Japonii, bo tutaj nikt nigdy nie eskaluje konfliktu). Parę innych osób rzuciło w kierunku samochodu nienawistne spojrzenia (tylko na ułamek sekundy, to bardzo japońskie zachowanie) i na tym się skończyło. 

Uważajcie na japońskich taksówkarzy.


27 lipca 2017

5 rzeczy, o które NIE należy pytać Japończyków!

Jako, że od jakiegoś czasu mieszkam w Japonii, postanowiłem przedstawić Wam kilka przykładów pytań, których zdecydowanie nie powinniśmy stawiać Japończykom. Zaczynajmy!

Być może zainteresuje Cię również...

1. Czy japońskie jedzenie nie jest napromieniowane?

 
Zadanie tego pytania jest ogromnym nietaktem i równoważne jest zerwaniu jakichkolwiek negocjacji biznesowych, oraz ochłodzeniu relacji pomiędzy rozmówcami. Japonia to jedno z najlepiej rozwiniętych technologicznie państw na świecie, a Japończycy są z tego powodu niezwykle dumni. Z dobrodziejstw tego dorobku korzystają wszystkie gałęzie przemysłu, dostarczając produktów i usług nie tylko mieszkańcom Kraju Kwitnącej Wiśni, ale i całego globu. Wytykanie Japończykom, że któraś z ich technologii zawiodła, jest bardzo nie na miejscu. Oskarżanie ich o to, że doprowadzili do zagrożenia skażeniem radioaktywnym mieszkańców innych części świata to najlepsza droga do kłótni. Kwestionowanie jakości pożywienia, z którego Japończycy są niezwykle dumni, to w ich oczach niemal przestępstwo. Trzęsienie ziemi było katastrofą naturalną, której - podobnie jak i tsunami - nie dało się zapobiec. Słowo Fukushima nigdy nie powinno padać z Waszych ust.


2. Czy jesteś Chińczykiem?


Nigdy nie powinno się porównywać Japończyków z Chińczykami (no chyba, że zamierzamy wychwalać tych pierwszych, a narzekać na tych drugich), bo może to doprowadzić do poważnych nieprzyjemności. Japończycy nie przepadają za Chińczykami, lecz niestety zdarza się, że Europejczycy - nie potrafiąc prawidłowo określić narodowości Japończyka - pytają, czy jest Chińczykiem. W takiej sytuacji niemal każdy Japończyk poczuje się urażony i rozsierdzony, gdyż mentalność i zachowanie Chińczyków są dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni zupełnie nieakceptowalne. Ostatnim, czego może chcieć Japończyk, jest posądzenie go o bycie Chińczykiem.


3. Czy Japonia przeprowadzała w trakcie wojny eksperymenty na ludziach i walczyła po stronie Hitlera?


Jak to często bywa, rozmowy o wojnach, polityce i historii nie są w Japonii wskazane. O tym, jakie eksperymenty przeprowadzali Japończycy w trakcie wojny, wielu Japończyków nie wie, lecz ma świadomość, że nie ma się czym chwalić. Próby podjęcia tego rodzaju tematów są nie tylko skazane na porażkę, ale także prowadzą do poważnych nieporozumień. Jeżeli już chcemy porozmawiać z Japończykiem o historii, lepiej zapytajmy o kodeks samuraja i filmy Kurosawy.

4. Czy Japonia zawdzięcza wysoki rozwój technologiczny Stanom Zjednoczonym?


Jak już wcześniej pisałem, Japończycy są bardzo dumni ze swoich osiągnięć i nie dopuszczają do siebie myśli, że nie doszli do wszystkiego sami. Oczywiście pewną rolę odegrały tutaj Stany Zjednoczone (na ten temat może kiedyś napiszę), lecz nie znaczy to, że powinniśmy kwestionować wysiłek mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, czy ich ciężką pracę. Ich wkład w technologie stosowane na całym świecie jest gigantyczny, Japończycy słynęli z tego, że dzielili się zdobytą wiedzą z firmami europejskimi, nie patentowali swoich pomysłów i pozwalali na korzystanie z nich, nie czerpiąc z tego tytułu żadnych profitów. 

Superszybki pociąg Shinkansen z serii 700 na chwilę po wyjechaniu ze stacji Kyoto. Zdjęcie własne.

5. Czemu twój dom jest taki mały?


W Japonii wszystko jest mniejsze, lecz nie oznacza to, że powinniśmy sugerować Japończykom, że ich dom jest mniejszy niż dom sąsiada. Nie powinniśmy również stwierdzać, że sąsiad posiada większy samochód. Japończycy - ze względu na swą mentalność i wychowanie, które nakazuje, aby zawsze zachowywać się taktownie - są na tym punkcie dość wrażliwi. Nie lubią być także stawiani w pozycji tego, który jeszcze musi coś zrobić, żeby komuś dorównać.

W przypadku pojawienia się pytań na temat prowadzenia negocjacji w biznesie, proszę o kontakt.


Źródła/Resources:

9 kwietnia 2017

Sakura!

Moi Drodzy!

Miniony weekend spędziłem na podziwianiu piękna japońskiej natury. Przełom marca i kwietnia każdemu Japończykowi kojarzy się z kwitnącą wiśnią (dlatego Japonia to Kraj Kwitnącej Wiśni), choć tak naprawdę jest to czereśnia. Każdy Japończyk wie, kiedy kwitnie Sakura dlatego wszyscy zgodnie przyznali, że w tym roku nastąpiło to nieco później niż zwykle.
Jako, że jeden obraz wart jest więcej niż 1000 słów, załączam kilka obrazków.

Okolice zamku w Osace - turyści wynajęli łódkę, z której mogą przypatrywać się drzewom.

Sakura z bliska

Sakura z daleka

Sakura, a w tle wieżowce

Sakura z bliska

Jeszcze jedno, nieco podobne zdjęcie... gdyby nie to, że roi się tutaj od turystów, byłoby bardzo romantycznie.
I jeszcze raz
Tulipany - Ogród Botaniczny w Kyoto

Tulipan

Kwiaty

Znowu kwiaty

Sakura w Ogrodzie Botanicznym w Kyoto. Wstęp kosztuje 200 jenów, a kolejne 200 można dopłacić, aby wejść do budynku

Drzewo, na którym kwitną kwiaty.

Kwiatek

Więcej kwiatów

Drzewko bonsai - Ogród Botaniczny w Kyoto

Bonsai z bliska

Kwiatki

Woda mineralna na ochłodę... w Japonii jest już bardzo ciepło, za co odpowiada wysoka wilgotność powietrza.

Sakura w ogrodzie botanicznym

Bonsai
Drewniany mostek
Sakura
I na koniec - tak dla odmiany - jeszcze jedno zdjęcie Sakury

27 marca 2017

5 rzeczy, których nie lubię w Japonii... cz. 2

Na wstępie zachęcam do zapoznania się z pierwszą częścią wpisu o rzeczach, których nie lubię w Japonii. Poniżej kolejna, druga część. Mam nadzieję, że więcej ich już nie będzie i że lista rzeczy, których nie lubię w Japonii, już się nie wydłuży.

Oczywiście zachęcam do zapoznania się z wpisami, w których piszę, czego moglibyśmy się nauczyć od Japończyków, oraz co mnie najbardziej zaskoczyło w Japonii. Nie chcę Japonii przedstawiać jedynie w negatywnym świetle, gdyż byłoby to niesprawiedliwe. Kraj ten - tak samo jak każdy inny - ma wiele wad i zalet.


1. Proces poszukiwania pracy i rekrutacji nowych pracowników


Proces rekrutacji pracowników wygląda w Japonii nieco inaczej niż w Polsce - nie polega on na jednorazowej wizycie kandydata w firmie, lecz na serii spotkań z przedstawicielami wielu firm na różnych ich szczeblach i uczestniczeniu w serii prezentacji i rozmów. Jest to bardzo ważny okres w życiu każdego Japończyka, gdyż jego dalsze życie zależy właśnie od znalezionej posady. W procesie rekrutacji udział bierze się jeszcze w czasie trwania studiów, tak - aby po ich ukończeniu - wiedzieć, gdzie będzie się pracowało. Z tego, co zaobserwowałem, niewielkie znaczenie ma zdobyte w życiu kandydata doświadczenie, czy znajomość języków obcych. Najważniejsze jest to, jaki uniwersytet ukończył i jaką ilość punktów osiągnął np. w testach językowych. Nazwa uniwersytetu, który się ukończyło, a także nazwa firmy, w której podjęło się pracę są często dużym powodem do dumy. Niektórzy Japończycy lubią rozmawiać o tym, gdzie pracują i czym się zajmują i wzbudzać tym podziw innych.

2. Skala mikro


W Japonii duże są miasta i odległości pomiędzy nimi. Duże są również centra handlowe. Za to wszystko to, co można w nich kupić, jest małe. Najbardziej przeszkadza mi to, że niewielka jest gramatura produktów żywnościowych, a porcje w restauracjach często bywają niewystarczające (jeżeli przeczytamy uważnie menu, niekiedy odnajdziemy informację o tym, że przysługuje nam dokładka).

Japońskie słodycze... smaczne, ale za małe.

Podam przykład związany z jedzeniem: czekolada ma na ogół 50 - 80g, czyli jest o połowę mniejsza od tych, spotykanych w Europie. I tak jest ze wszystkim. Za małe są również drzwi - w większości domów muszę się schylać, żeby nie uderzyć się w głowę, a nie mam nawet 190 cm wzrostu.

3. Przytłaczająca ilość informacji


Ilość informacji jest ogromna. Wszystkie miejsca dostępne publicznie, domy, drogi, parki przyozdobione są tabliczkami i karteczkami odnośnie tego, co powinniśmy robić, jak powinniśmy to robić i czego nam robić nie wolno. Czasami mam wrażenie, że jestem traktowany jak dziecko... lecz z drugiej strony instrukcje te są dla mnie na tyle skomplikowane i złożone, że nie mam nawet ochoty ich czytać. Nie lubię także pokrzykujących sprzedawców, którzy oferują swoje towary. Przeszkadza mi ich donośny głos, bo przecież wiem, że coś sprzedają. Wystawili towar i przyczepili cenę - mi to wystarczy. Za każdym razem, kiedy widzę śmieciarkę, wiem, co zaraz usłyszę z głośników zamontowanych na dachu: proszę uważać, skręcam w prawo. I tak jest ze wszystkim. Proszę uważać, bo to, proszę uważać, bo tamto. Może narzekam... bo tego rodzaju ostrzeżenia są dobre. Japonia to kraj, w którym olbrzymi jest odsetek ludzi w podeszłym wieku. Ostrzeżenia tego rodzaju mogą przyczynić się do poprawy ich bezpieczeństwa. Mimo to, czasami czuję, że to wszystko mnie przytłacza i chciałbym chwilę odpocząć.


4. Stosunek niektórych osób do obcokrajowców (ale tylko niekiedy i w pewnych miejscach)


Rejon Kansai (Osaka, Kyoto, Nara itp.) słynie z tego, że jego mieszkańcy są raczej mili i sympatyczni. Niektórzy moi znajomi są zdania, że przeciwieństwem tego rejonu jest Kanto i znajdujące się w nim Tokio, a także Nagoya. Muszę powiedzieć, że niekiedy czuję, że mogą mieć rację. Przebywając w rejonie Kanto częstokroć czuję, że jestem uporczywie obserwowany. Niekiedy starsze osoby wlepiają we mnie spojrzenie i nie odwracają wzroku nawet wtedy, kiedy też zaczynam na nich patrzeć. Zazwyczaj mija trochę czasu, zanim leniwie odwrócą głowę, ale po chwili znowu bez cienia skrępowania, patrzą. Nie spotyka mnie to za to nigdy w rejonie Kansai. Sam nie wiem, może to tylko przypadek.

5. Pogoda i japońskie domy

 

Japońskie zimy bywają naprawdę nieprzyjemne. Potrafi spaść śnieg i przyjść mróz. Lata są dosyć gorące, a nieprzyjemne wrażenie ciepła potęguje koszmarna wilgotność powietrza. Z tego powodu wszystkie domy, mieszkania, środki transportu publicznego (nawet te bardzo stare), wyposażone są w klimatyzację. Bez niej przetrwanie byłoby niemożliwe, gdyż upał spowodowałby śmierć wielu osób. Na to jednak nie można narzekać... w tym kontekście nie podobają mi się jednak japońskie domy - wykonane są z drewna, ich okna są bardzo chybotliwe, a szybki zamontowane w ramach niezwykle cienkie.

Japońskie okna. Zdjęcie znalezione na Wikipedii.

Okna takie (nawet po zamknięciu) nie prezentują żadnych właściwości termicznych. Nie chronią ani przed ciepłem, ani przed zimnem. Obecne w nich szczeliny wpuszczają powietrze z zewnątrz i powodują odczucie, że w całym domu hula wiatr. Drewniane domy wydają się być jednak dobrym rozwiązaniem na wypadek trzęsienia ziemi (tutaj kolejna rzecz, której nie lubię), dlatego w pewien sposób to rozumiem. Z drugiej strony, mieszkańcy mroźnego Hokkaido (wyspa na północy Japonii) częściej niż mieszkańcy Honshiu (największej, centralnej wyspy Japonii) stawiają domy murowane, wyposażone w solidne okna, które z pewnością całkiem dobrze chronią ich przed działaniem niskich temperatur.

Źródła/References:
https://books.google.co.jp/books?id=-9EBuQK-NRQC&pg=PA28&lpg=PA28&dq=hokkaido+winter+houses&source=bl&ots=GH5Nz-Atvl&sig=Rtlu-W4KI5uMX6T98QHGrrPMe34&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiUqcKd7YzTAhVV-2MKHf7aC04Q6AEIVzAH
http://en.apu.ac.jp/careers/page/content0014.html/
http://japaneseruleof7.com/how-to-get-a-job-in-japan/ 
http://univinjapan.com/shukatsu.html