Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dlaczego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dlaczego. Pokaż wszystkie posty

26 listopada 2017

Japońskie rowery i niesamowite mamy-rowerzystki

Japonia to najlepiej rozwinięty technologicznie kraj na świecie. Zaawansowana technika dosięga wszystkich aspektów życia, sprawiając, że ludziom żyje się łatwiej. Udogodnienia są konieczne dla starzejącego się szybko (i tak już najstarszego na świecie) społeczeństwa i celem zapewnienia bezpieczeństwa innym osobom, zwłaszcza dzieciom. 

W japońskiej rodzinie pracuje mąż, a dziećmi opiekuje się żona - podobnie jak w Polsce, z tym, że patriarchat w Japonii jest jeszcze silniejszy i jeszcze głębiej zakorzeniony w świadomości. Jeżeli mąż jeździ do pracy samochodem, wówczas żonie pozostaje rower (chyba, że rodzinę stać na utrzymanie dwóch aut). I te japońskie rowery bardzo mi się podobają, więc o nich będzie dzisiejszy wpis. Imponują mi także ich użytkowniczki, więc je też pochwalę, bo na to zasługują jak mało kto.

Japońskie kobiety
http://2.bp.blogspot.com
Poza zwykłym rowerem, tzw. mamachari (rower mamusi), którymi porusza się 90% Japończyków, są też tzw. electric assisted bikes (rower wspomagany elektrycznie). Te pojazdy mają wbudowany silnik i baterię. Jadąc takim rowerem trzeba pedałować, lecz zamontowany silnik nam pomaga, zwłaszcza podczas jazdy pod górę. Te rowery też bywają nazywane mamachari. Często taka mama prowadzi rower, na którym siedzi jeszcze dwójka dzieci i poupychane są na nim zakupy! Byłem trochę zaskoczony, kiedy po raz pierwszy to widziałem, bo Japończycy są bardzo wyczuleni na punkcie bezpieczeństwa i za łamanie przepisów ruchu drogowego podczas jazdy na rowerze idzie się nawet do więzienia. Mi japoński policjant prawie wlepił mandat na 1600zł za rzekomy brak oświetlenia w rowerze. 

Blog o Japonii
http://www.tokyobybike.com/
Czasem czuję się dziwnie, kiedy próbując podjechać pod górę, jestem wyprzedzany przez staruszkę, która bez wysiłku podjeżdża pod wzniesienie z prędkością dwukrotnie wyższą, niż ja. Ja stoję i próbuję złapać oddech, a ona siedzi i tylko delikatnie zgina kolana. To bardzo dobrze, że tak wielu Japończyków porusza się na rowerze. Japończycy, nawet na starość, są bardzo sprawni i energiczni. Są to najdłużej żyjący na świecie ludzie, a sekretem ich długowieczności jest właśnie uboga w tłuszcze zwierzęce i wysoka jakościowo dieta, oraz regularny ruch i znakomita opieka zdrowotna. Sprawia to, że wyeliminowane są czynniki, które zwiększają ryzyko nagłych chorób układu krążenia, które są główną przyczyną śmierci (przynajmniej w Europie). 

Blog psychologia
http://www.tokyobybike.com/
Widok otyłego Japończyka jest bardzo dużą rzadkością, właściwie wszyscy są tutaj szczupli, wiele osób może poszczycić się wręcz wysportowaną sylwetką. Kiedy taka mama jeździ codziennie z dziećmi do przedszkola, robi zakupy i jeszcze gotuje i sprząta w domu, to w wieku 50 lat wygląda tak samo, jak 25 lat wcześniej. Nie żartuję! Japońskie mamy zawsze wyglądają znakomicie i jestem pewien, że zawdzięczają to między innymi dużej ilości ruchu. 

Blog o Japonii
https://i.pinimg.com (rower firmy Yamaha ze specjalnie obniżonym środkiem ciężkości)

Produkcją rowerów wspomaganych elektrycznie zajmują się największe japońskie firmy. Bardzo popularne są rowery firmy Panasonic, Yamaha, Bridgestone (tak, to też jest japońska firma). Pierwszy rower tego typu został zaprezentowany w 1993 roku przez firmę Yamaha, a w 2000 roku liczba zarejestrowanych (tak, w Japonii każdy rower musi być zarejestrowany) pojazdów tego typu wynosiła 175 tysięcy. W 2009 roku zarejestrowanych było już 315 tysięcy wspomaganych elektrycznie pojazdów. Ceny takich pojazdów zaczynają się od około 8-20円, czyli 80.000 - 200.000 jenów. Wiele dostępnych w sklepach rowerowych pojazdów to wydatek rzędu ok 12円, czyli 120.000 jenów - daje to po dzisiejszym kursie kwotę rzędu 3.800zł. Rowery to niestety (obok parasoli) główny cel złodziei. Nie ma się co bać o portfel, bo Japończycy sobie ufają i na pewno portfel zwrócą, ale rowery czasem znikają... często te tanie.

blog japoński
https://i.pinimg.com
A dlaczego wybiera się rower, a nie autobus? Bardzo wiele osób porusza się rowerami, bo odległości w Japonii są takie, że autobusy są rzadkością. Jeżeli trzeba pojechać gdzieś dalej, jedzie się tam pociągiem (w obrębie Tokio taka podróż może trwać i 3 godziny i dużo kosztuje), albo metrem. To też może trochę potrwać. Utrzymywanie dwóch aut jest kosztowne, bo samochody zmienia się tutaj co 3 lata - gdy są stare, koszty ich utrzymania rosną, bo takie są przepisy. Często widuję nawet eleganckich biznesmenów jeżdżących do pracy na zwykłych, tanich mamachari, jak na zdjęciu na końcu wpisu. Nie pchają się oni do swoich aut, tylko siadają na siodełku i jadą do pracy. Z tego typu rowerów korzysta również japońska poczta. Listonosze jeżdżą na mamachari, albo na małych motocyklach.

Zwykłe mamachari stały się popularne w latach 50-tych ubiegłego wieku. Kobiety nie muszą nosić zakupów w rękach, tylko wożą je w koszyku, w który każdy mamachari jest wyposażony, czy to elektryczny, czy nie. Rower bez koszyka to w Japonii widok niezwykle rzadki.

Japonki
https://i.pinimg.com/
Podobnie jest w wielu krajach Europy zachodniej. Niestety post-sowieckie miasta często nie są przystosowane do ruchu rowerem, a rowerzystów traktuje się jak wrogów. Niekiedy odnoszę też wrażenie, że Polacy wciąż nie dorośli do pewnych zachowań - wydaje nam się, że musimy pokazać, że stać nas na samochód, że jesteśmy lepsi od innych. Ludzie, których naprawdę stać, wcale nie muszą tego pokazywać i nie muszą tworzyć korków na drogach. W Japonii takie zachowanie kompletnie nie miałoby sensu, bo na dobry samochód stać większość pracujących na etat osób. 

Japoński rower
http://jpninfo.com - zwykły mamachari można kupić już za 1
Japonia to kraj, w którym prawie wszystko jest zautomatyzowane i wiele osób korzysta z dobrodziejstw nowoczesnej technologii. Kasy w supermarketach odliczają pieniądze za kasjerów, deski w toalecie same się podnoszą po wejściu do pomieszczenia i są ogrzewane, podczas kąpieli elektronicznie wybieramy temperaturę wody. W Japonii każde pomieszczenie (często nawet pomieszczenie do kąpieli, a czasem również toaleta) jest klimatyzowane - bez tego wiele ludzi by zmarło na skutek upałów - o tym, jaka jest pogoda w Japonii, już pisałem. Przed trzęsieniem ziemi otrzymuje się ostrzeżenie na telefon. To tylko takie przykłady technologicznej ekstrawagancji, która tu, w Japonii, jest czymś zwykłym - jest czymś, co ułatwia życie. Takie rowery to też nic niezwykłego, ale zawsze zwracam na nie uwagę i podziwiam ciężko pracujące kobiety.

Źródła/References:
Z. Dudek, A. Pankalla, Psychologia kultury. Doświadczenia graniczne i transkulturowe.
Świat z Papieru i Stali: Okruchy Japonii 日本断片 Waneko. Aleksandra Watanuki Martyna Taniguchi

27 marca 2017

5 rzeczy, których nie lubię w Japonii... cz. 2

Na wstępie zachęcam do zapoznania się z pierwszą częścią wpisu o rzeczach, których nie lubię w Japonii. Poniżej kolejna, druga część. Mam nadzieję, że więcej ich już nie będzie i że lista rzeczy, których nie lubię w Japonii, już się nie wydłuży.

Oczywiście zachęcam do zapoznania się z wpisami, w których piszę, czego moglibyśmy się nauczyć od Japończyków, oraz co mnie najbardziej zaskoczyło w Japonii. Nie chcę Japonii przedstawiać jedynie w negatywnym świetle, gdyż byłoby to niesprawiedliwe. Kraj ten - tak samo jak każdy inny - ma wiele wad i zalet.


1. Proces poszukiwania pracy i rekrutacji nowych pracowników


Proces rekrutacji pracowników wygląda w Japonii nieco inaczej niż w Polsce - nie polega on na jednorazowej wizycie kandydata w firmie, lecz na serii spotkań z przedstawicielami wielu firm na różnych ich szczeblach i uczestniczeniu w serii prezentacji i rozmów. Jest to bardzo ważny okres w życiu każdego Japończyka, gdyż jego dalsze życie zależy właśnie od znalezionej posady. W procesie rekrutacji udział bierze się jeszcze w czasie trwania studiów, tak - aby po ich ukończeniu - wiedzieć, gdzie będzie się pracowało. Z tego, co zaobserwowałem, niewielkie znaczenie ma zdobyte w życiu kandydata doświadczenie, czy znajomość języków obcych. Najważniejsze jest to, jaki uniwersytet ukończył i jaką ilość punktów osiągnął np. w testach językowych. Nazwa uniwersytetu, który się ukończyło, a także nazwa firmy, w której podjęło się pracę są często dużym powodem do dumy. Niektórzy Japończycy lubią rozmawiać o tym, gdzie pracują i czym się zajmują i wzbudzać tym podziw innych.

2. Skala mikro


W Japonii duże są miasta i odległości pomiędzy nimi. Duże są również centra handlowe. Za to wszystko to, co można w nich kupić, jest małe. Najbardziej przeszkadza mi to, że niewielka jest gramatura produktów żywnościowych, a porcje w restauracjach często bywają niewystarczające (jeżeli przeczytamy uważnie menu, niekiedy odnajdziemy informację o tym, że przysługuje nam dokładka).

Japońskie słodycze... smaczne, ale za małe.

Podam przykład związany z jedzeniem: czekolada ma na ogół 50 - 80g, czyli jest o połowę mniejsza od tych, spotykanych w Europie. I tak jest ze wszystkim. Za małe są również drzwi - w większości domów muszę się schylać, żeby nie uderzyć się w głowę, a nie mam nawet 190 cm wzrostu.

3. Przytłaczająca ilość informacji


Ilość informacji jest ogromna. Wszystkie miejsca dostępne publicznie, domy, drogi, parki przyozdobione są tabliczkami i karteczkami odnośnie tego, co powinniśmy robić, jak powinniśmy to robić i czego nam robić nie wolno. Czasami mam wrażenie, że jestem traktowany jak dziecko... lecz z drugiej strony instrukcje te są dla mnie na tyle skomplikowane i złożone, że nie mam nawet ochoty ich czytać. Nie lubię także pokrzykujących sprzedawców, którzy oferują swoje towary. Przeszkadza mi ich donośny głos, bo przecież wiem, że coś sprzedają. Wystawili towar i przyczepili cenę - mi to wystarczy. Za każdym razem, kiedy widzę śmieciarkę, wiem, co zaraz usłyszę z głośników zamontowanych na dachu: proszę uważać, skręcam w prawo. I tak jest ze wszystkim. Proszę uważać, bo to, proszę uważać, bo tamto. Może narzekam... bo tego rodzaju ostrzeżenia są dobre. Japonia to kraj, w którym olbrzymi jest odsetek ludzi w podeszłym wieku. Ostrzeżenia tego rodzaju mogą przyczynić się do poprawy ich bezpieczeństwa. Mimo to, czasami czuję, że to wszystko mnie przytłacza i chciałbym chwilę odpocząć.


4. Stosunek niektórych osób do obcokrajowców (ale tylko niekiedy i w pewnych miejscach)


Rejon Kansai (Osaka, Kyoto, Nara itp.) słynie z tego, że jego mieszkańcy są raczej mili i sympatyczni. Niektórzy moi znajomi są zdania, że przeciwieństwem tego rejonu jest Kanto i znajdujące się w nim Tokio, a także Nagoya. Muszę powiedzieć, że niekiedy czuję, że mogą mieć rację. Przebywając w rejonie Kanto częstokroć czuję, że jestem uporczywie obserwowany. Niekiedy starsze osoby wlepiają we mnie spojrzenie i nie odwracają wzroku nawet wtedy, kiedy też zaczynam na nich patrzeć. Zazwyczaj mija trochę czasu, zanim leniwie odwrócą głowę, ale po chwili znowu bez cienia skrępowania, patrzą. Nie spotyka mnie to za to nigdy w rejonie Kansai. Sam nie wiem, może to tylko przypadek.

5. Pogoda i japońskie domy

 

Japońskie zimy bywają naprawdę nieprzyjemne. Potrafi spaść śnieg i przyjść mróz. Lata są dosyć gorące, a nieprzyjemne wrażenie ciepła potęguje koszmarna wilgotność powietrza. Z tego powodu wszystkie domy, mieszkania, środki transportu publicznego (nawet te bardzo stare), wyposażone są w klimatyzację. Bez niej przetrwanie byłoby niemożliwe, gdyż upał spowodowałby śmierć wielu osób. Na to jednak nie można narzekać... w tym kontekście nie podobają mi się jednak japońskie domy - wykonane są z drewna, ich okna są bardzo chybotliwe, a szybki zamontowane w ramach niezwykle cienkie.

Japońskie okna. Zdjęcie znalezione na Wikipedii.

Okna takie (nawet po zamknięciu) nie prezentują żadnych właściwości termicznych. Nie chronią ani przed ciepłem, ani przed zimnem. Obecne w nich szczeliny wpuszczają powietrze z zewnątrz i powodują odczucie, że w całym domu hula wiatr. Drewniane domy wydają się być jednak dobrym rozwiązaniem na wypadek trzęsienia ziemi (tutaj kolejna rzecz, której nie lubię), dlatego w pewien sposób to rozumiem. Z drugiej strony, mieszkańcy mroźnego Hokkaido (wyspa na północy Japonii) częściej niż mieszkańcy Honshiu (największej, centralnej wyspy Japonii) stawiają domy murowane, wyposażone w solidne okna, które z pewnością całkiem dobrze chronią ich przed działaniem niskich temperatur.

Źródła/References:
https://books.google.co.jp/books?id=-9EBuQK-NRQC&pg=PA28&lpg=PA28&dq=hokkaido+winter+houses&source=bl&ots=GH5Nz-Atvl&sig=Rtlu-W4KI5uMX6T98QHGrrPMe34&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwiUqcKd7YzTAhVV-2MKHf7aC04Q6AEIVzAH
http://en.apu.ac.jp/careers/page/content0014.html/
http://japaneseruleof7.com/how-to-get-a-job-in-japan/ 
http://univinjapan.com/shukatsu.html 

7 marca 2017

5 rzeczy, których nie lubię w Japonii...

Japonia znana jest jako kraj wielu kontrastów. Odnajdziemy tu tradycyjny teatr japoński (bunraku), w mieście Kioto natkniemy się na ponad 2000 świątyni, a także - jeżeli będziemy chcieli - możemy udać się na lekcję ceremonii picia herbaty. Z drugiej strony Japonia to najnowocześniejsze i najbardziej zaawansowane technologicznie państwo na świecie. Japończycy dumni są ze swoich superszybkich pociągów Shinkansen, które rozwijają prędkości rzędu 300 km/h, mogą pochwalić się wieloma znanymi markami (Sony, Panasonic, Toshiba, Canon, Nikon, Toyota, Nissan i wiele, wiele innych), a także wysokim standardem usług medycznych.

Osaka (zdjęcie własne)
Wielu ludzi fascynuje się tą różnorodnością i wyobraża sobie Japonię jako kraj, który nie ma sobie równych i stanowi na mapie świata swoistą utopię. Poniżej prezentuję kilka przemyśleń na temat tego, co może się w Japonii nie podobać. Zachęcam jednak do zapoznania się z wpisami, w których piszę, czego moglibyśmy się nauczyć od Japończyków, oraz co mnie najbardziej zaskoczyło w Japonii. Nie chcę Japonii przedstawiać jedynie w negatywnym świetle, gdyż byłoby to niesprawiedliwe. Kraj ten - tak samo jak każdy inny - ma wiele wad i zalet.

Drugą część wpisu przeczytacie tutaj.

1. Japończycy nie mówią rzeczy wprost

 

Są to ludzie z reguły grzeczni i kulturalni, dla których dobre wychowanie stanowi pewnego rodzaju fundament, na którym można budować swój charakter. Zachowanie Japończyków jest w wielu sytuacjach - szczególnie dla obcokrajowca - niezwykłe. Bycie grzecznym często wiąże się jednak z niemożnością dokonania odmowy. Japońskie słowo "nie", w zasadzie nie jest używane. Zamiast tego, gdy się z kimś nie zgadzamy, powinniśmy powiedzieć "inaczej" (違う), albo "nie wiem za bardzo" (あまり知らない). Japończycy często tak postępują. Trudno jest jednak odkryć prawdziwe intencje Japończyków, którzy - nawet "przyciśnięci do muru" mogą powiedzieć "dobrze", kiedy wcale nie wydaje im się, że coś jest dobrze. Zgadzają się, aby uniknąć niekomfortowej sytuacji i nie powodować poczucia winy, a później - jeżeli jest to możliwe - piszą nam w wiadomości, że niestety coś pokrzyżowało im plany. Nie mówię, że tak jest zawsze, lecz do takich sytuacji może dojść, jeżeli będziemy naciskali zbyt mocno i nie odgadniemy prawdziwych intencji rozmówcy. Warto o tym pamiętać także podczas spotkań biznesowych. Kontrahent, którego nie będziemy starali się zrozumieć, może za powierzchowną uprzejmością kryć do nas niechęć i zerwać negocjacje.

2. Wysokie ceny żywności 

 

Tak, to niestety prawda... jedzenie w Japonii nie należy do najtańszych. Największym problemem są tutaj ceny owoców i warzyw, które w moim odczuciu są niekiedy nie do zaakceptowania. Jedno jabłko kosztuje około 100 jenów (wliczając w to podatek, przy dzisiejszym kursie daje nam to niemal 4zł), a zwyczaju kupowania na kilogramy raczej nie ma. Alternatywą, która pozwala nam oszczędzać w Japonii, jest kupowanie żywności na promocjach (w ostatnich godzinach otwarcia supermarketów produkty mogą być przecenione o 20, 30, a nawet 50%), a także robienie zakupów w sklepach 100-jenowych.

3. Wysokie ceny transportu


Przedostawanie się z miejsca na miejsce w japońskich metropoliach może być niezwykle frustrujące. Wiele japońskich miast liczy sobie po kilka milionów mieszkańców. Jeżeli weźmiemy "pod lupę" Tokio wraz z kilkoma pobliskimi kilkumilionowymi "miasteczkami" (np. Kawasaki i Yokohamą) i porównamy liczbę ludności tego obszaru z Polską to dojdziemy do wniosku, że wygląda ona podobnie. Przemieszczanie się w takich warunkach pociągami i metrem odbywa się całkiem sprawnie i szybko. Problemem są jednak koszty, jakie za ten "komfort podróżowania" się ponosi. Bilet na pociąg Shinkansen z Tokio do Osaki (515 km) kosztuje od 13.620 do 19.230 jenów, co stanowi wydatek rzędu około 500 - 700zł. Oczywiście nie wszystkie środki transportu są tak kosztowne, jednak nawet te tańsze nie należą do tanich. Opłacalną alternatywą mogą być tanie linie lotnicze, np. Peach Airlines, jednak poruszając się po mieście nie mamy zbyt wielkiego wyboru i - jeżeli nie możemy gdzieś pojechać rowerem i nie mamy samochodu - musimy polegać na pociągach.

Japoński pociąg z serii 103 (zdjęcie własne)

4. Rozmiary, odległości i przytłaczająca skala

 

Wspomniałem już o rozmiarach japońskich miast, ale nie wspomniałem o rozmiarach stacji kolejowych. Niektóre z nich tworzą struktury tak skomplikowane, że nawet Japończycy mają problemy, żeby się w nich odnaleźć. Jako przykład podam Osaka Station. Olbrzymia jest też stacja Tokio. Przejścia podzielne ciągną się tam kilometrami, a codziennie przewija się przez nią ponad 3000 pociągów i około pół miliona pasażerów (biorąc pod uwagę jedynie linie Japanese Railways). Dodam, że do wszystkich większych japońskich stacji przylegają zawsze gigantyczne centra handlowe, które z reguły liczą po kilkanaście poziomów. Odnalezienie się w gąszczu tych labiryntów jest często niemałym wyzwaniem. Niestety niekiedy miewam problemy z wydostaniem się ze stacji i jest to niezwykle frustrujące. Z powodu przytłaczającej gęstości zaludnienia i kumulacji ludzi w okolicach stacji, poruszanie się w tłumie jest czasami niemożliwe, droga do pracy jest czasochłonna, a wszystko to niekorzystnie odbija się na stanie zdrowia i może prowadzić np. do chorób serca.

Shinkansen z serii 700 (zdjęcie własne)

5. Stosunek do pracy

 

Pracuje się dużo, a w okresie od lutego do kwietnia nawet bardzo dużo. Praca w biurze po kilkanaście godzin dziennie nie jest niczym niezwykłym, a nadgodziny są na porządku dziennym. Wychodzenie przed szefem jest możliwe (wtedy - żegnając się - używamy formułki, w której przepraszamy szefa, że wychodzimy przed nim), ale lepiej wyjść po szefie. Odchodząc z pracy traci się niestety wiele benefitów, a także dni wolnego, których ilość zwiększa się po przepracowaniu pewnego okresu w danej firmie. Rezygnując z pracy w firmie, anulujemy dni wolnego, które sobie wypracowaliśmy i zaczynamy gromadzenie ich "od nowa" w innym miejscu. 

19 grudnia 2016

Kilka rzeczy, których moglibyśmy nauczyć się od Japończyków

Czego możemy pozazdrościć Japończykom? Co warto byłoby zaadaptować na grunt europejski?

1. Automaty, w których kupimy dosłownie wszystko


Mieszkając w Europie przyzwyczailiśmy się, że w automatach kupuje się napoje i słodycze. W japońskich vending machines można kupić znacznie więcej - od puszki gorącej kawy (sprawdziłem, działa), przez gotowe dania z makaronu, ugotowane jajka, smażone ziemniaki, po papierosy, alkohol i różnego rodzaju artykuły dla osób dorosłych. Automaty znajdują się wszędzie, trudno jest znaleźć ulicę, na której nie znalazłaby się przynajmniej jedna tego rodzaju maszyna. Kiedyś napiszę o tym więcej.   

Zdjęcie: telegraph.co.uk

2. Pociągi, w których (w trakcie podróży) można skorzystać ze spa dla stóp


Długie podróże męczą, szczególnie jeżeli nie mamy możliwości zdjęcia butów. Japończycy zauważyli to i znaleźli rozwiązanie problemu. Wyposażyli pociąg w dwa zbiorniki na wodę, każdy o długości 2,4 m, a wszyscy pasażerowie upoważnieni są do 15-minutowej kąpieli stóp (niestety jedynie w okresie od lipca do września). Projektantem rozwiązania jest Ken Okuyama. Podróż superszybkim pociągiem na trasie Fukushima city i Shinjo w prefekturze Yamagata trwa dwie godziny i z pewnością jest nie lada ciekawostką dla każdego turysty, który zadaje sobie pytanie, co zobaczyć w Japonii, albo dokąd jechać w Japonii.

Zdjęcie: JR East

3. W Japonii można (teoretycznie) spać podczas pracy


Jednym ze stanów czuwania, które wyliczają Japończycy, jest stan zwany inemuri (居眠り), co tłumaczone jest jako obecny podczas snu. W teorii oznacza to, że krótka drzemka tuż obok szefa nie powinna być żadnym problemem. Jak jest w praktyce - tego nie wiem, ale sądzę, że nie każdy szef będzie zadowolony ze śpiącego pracownika. Z moich obserwacji wynika, że Japończycy nie mają najmniejszych problemów z zasypianiem w najdziwniejszych miejscach, a proces zasypiania wydaje się u nich skrócony i zdaje się zajmować kilka sekund. Ciekawe, czy jest to uwarunkowane genetycznie, czy też wynika z innych czynników, jak na przykład chroniczne przemęczenie i zbyt mała ilość snu. 

Premier Japonii, Abe Shinzo. Zdjęcie: luxuryescapes.com

 4. Hotele kapsułowe 


Nie są, co prawda aż tak popularne, jak uważa się w Europie, ale naprawdę istnieją. Ich główną funkcją jest zapewnienie miejsca do przespania nocy, a niewątpliwą zaletą - ceny. Wymiary tego rodzaju pomieszczeń do około 1 metr szerokości, 1 metr wysokości i dwa metry długości. Pierwszy tego typu obiekt wybudowany został w 1979 roku w Osace, a jego projektantem został Kurosawa Hiro. Pierwotnym zastosowaniem hotelu kapsułowego miało być zapewnienie noclegu zapracowanym biznesmenom, którym nie udało się zdążyć na ostatni pociąg do domu.
Ze względu na niewielkie wymiary poszczególnych "kapsuł", osoby cierpiące na klaustrofobię z pewnością nie patrzą na tego typu rozwiązania przychylnym okiem, lecz projektanci przygotowują zazwyczaj udogodnienia, mające poprawić jakość pobytu. Należą do nich telewizor, radio, budzi, a czasami także inne urządzenia elektroniczne. Co ciekawe, tego rodzaju hotele znaleźć można również w Polsce - w 2009 roku otwarto jeden w Warszawie. 

Hotel kapsułowy w Osace

5. System wczesnego ostrzegania


Japonia jest jednym z państw położonych w rejonie Pacyficznego Pierścienia Ognia. Jest to strefa częstych trzęsień ziemi i erupcji wulkanicznych, otaczająca Ocean Spokojny. Japonia jest krajem, w którym często dochodzi do katastrof spowodowanych trzęsieniami ziemi i - choć japońskie budownictwo zostało przystosowane to tego, żeby wytrzymywać trzęsienia ziemi o dużej magnitudzie, co doskonale pokazuje przykład wydarzeń z marca 2011 roku, gdy ziemia zatrzęsła się z siłą 9.0 stopni w skali Richtera i nie runął żaden budynek - to poważniejszym problemem wydaje się ryzyko wystąpienia tsunami. System wczesnego ostrzegania służy wówczas do przekazywania informacji na temat ewakuacji. Stosowany jest również podczas silnych opadów deszczu oraz innych sytuacji, mogących nieść jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Sądzę, że w wielu takich sytuacjach podobne rozwiązania można by stosować również w Europie.

Ludzie po trzęsieniu ziemi opuszczają niebezpieczny rejon. Zdjęcie: http://www.gannett-cdn.com
Źródła/References:

24 października 2016

5 powodów, dla których Japończycy noszą maseczki.

Wiele osób pytało się mnie, czy Japończycy naprawdę noszą maseczki chirurgiczne, a jeżeli tak, to po co to robią. Zapraszam do zapoznania się z artykułem. 

Rok 2003 jako początek ery noszenia maseczek


W 2003 roku japońska firma Unicharm wypuściła na rynek maseczki dla osób cierpiących na katar sienny, oraz innego rodzaju objawy alergii związanych z pyleniem. Wykonane one były ze sztucznych materiałów, dzięki czemu - w przeciwieństwie do używanych wcześniej maseczek bawełnianych - bardzo skutecznie chroniły przed pyłkami kwiatowymi, a ponadto były bardzo tanie. Istniała również możliwość dokonania zakupu hurtowego, a także nie trzeba było przejmować się ich praniem, gdyż były to maseczki przeznaczone do jednorazowego użytku. Firma Unicharm posiada obecnie 86% udziału na rynku maseczek jednorazowych w Japonii.

Blog o Japonii
Maseczki kilkakrotnie zyskiwały w Japonii na popularności – było tak na przykład podczas wybuchu epidemii świńskiej grypy (wirus H1N1) w 2009 roku, a także w dwa lata później – w 2011 roku, gdy na skutek tsunami nastąpiła katastrofa nuklearna w elektrowni atomowej w Fukushimie. 

Jakie są zatem główne powody noszenia maseczki?


1. Dzięki maseczce nie jest zimno w twarz. Trudno z tym polemizować, maseczka rzeczywiście daje komfort w mroźne dni, zwłaszcza gdy wieje silny wiatr albo jedzie się na rowerze. Dodatkowym atutem jest to, że oddycha się wówczas cieplejszym, bardziej wilgotnym powietrzem. Ten powód jest zdecydowanie na pierwszym miejscu w zestawieniu Japończyków, których wypytywałem. Uważam, że taki sposób ochrony przed niskimi temperaturami jest całkiem sensowny, ponieważ zimy w Japonii są niekiedy bardzo nieprzyjemne. Winę ponosi za to suche powietrze znad Syberii, pisałem o tym więcej we wpisie pod tytułem Pogoda w Japonii.

2. Maseczka może zapobiec wielu chorobom, jest więc popularnym sposobem profilaktyki w czasie wzrostu zachorowalności np.: na grypę. Wirus grypy jest jednak na tyle mały, że bez trudu przenika przez strukturę maseczki, wydaje się jednak, że także i ten powód noszenia maseczki znajduje swoje uzasadnienie, gdyż maseczka chroni nas przed wieloma innymi drobnoustrojami, obecnymi w powietrzu. W japońskich miastach gęstość zaludnienia jest bardzo duża, dlatego można założyć, że maseczka również w takich sytuacjach może okazać się użyteczna. Japończycy twierdzą, że kiedy panuje jesienna epidemia grypy, czują, że bardzo chcą założyć na twarz maseczkę i ograniczyć ryzyko zachorowania.

3. Maseczka chroni innych przed zarażeniem się od nas. Znajomi Japończycy twierdzą, że robią tak raczej w przypadku, gdy mieszkają z kimś, kogo bardzo nie chcą zarazić. W komunikacji miejskiej, czy na ulicy takie użycie maseczki występuje raczej sporadycznie, gdyż maseczka utrudnia również oddychanie. Noszenie jej w trakcie przeziębienia może być więc bardzo nieprzyjemne i powodować niedrożność nosa, lecz może być do pewnego stopnia skuteczne - maseczka zapobiega mimowolnemu dotykaniu i pocieraniu nosa, dzięki czemu wirus nie przedostaje się na dłonie zarażonej osoby, skąd mógłby przedostać się gdzie indziej, np. na poręcze, uchwyty itd.

Noszenie maseczki podczas upałów, a także gdy ma się na nosie okulary (ze względu na ich szybkie parowanie) jest dosyć niewygodne. Japończycy nieszczególnie chętnie noszą maseczki, żeby uchronić innych przed zarażeniem. Większość pytanych przeze mnie osób twierdziła, że raczej tak nie postępuje. Z drugiej strony, niektórzy ludzie deklarują, że w ich odczuciu takie zachowanie jest samolubne i naraża innych na choroby.

4. Dzięki maseczce jest się bardziej anonimowym – wiele dziewczyn decyduje się na noszenie maseczki, jeżeli nie miały czasu na nałożenie makijażu i w swoim mniemaniu wyglądają nieatrakcyjnie. Pojawia się przy tym obawa, że bez makijażu można zostać nierozpoznanym. Maseczka, zwłaszcza w towarzystwie dużych okularów przeciwsłonecznych na oczach i słuchawek w uszach, skutecznie izoluje od świata zewnętrznego i sprawia, że prawdopodobnie nikt się do nas nie odezwie. Japończycy - ze względu na swoje wychowanie - często nie wiedzą, jak powinni się zachować wobec drugiej osoby, a maseczka pozwala w pewnym stopniu uniknąć konieczności reagowania. Maseczka jest niezastąpiona również wtedy, kiedy zbyt dużo się wypiło i nie chce się zostać rozpoznanym przez szefa, współpracownika, bądź znajomego.

5. Maseczka może być uzupełnieniem wizerunku postaci, w którą chce się wcielić, a także gadżetem, dzięki któremu wygląda się znacznie bardziej tajemniczo. Takie użycie maseczki dotyczy przede wszystkim dziewcząt. 

Blog o Japonii
Mam nadzieję, że niczego nie pominąłem. Większość moich znajomych twierdzi jednak, że maseczkę nosi wtedy, kiedy jest po prostu zimno w twarz. Tez to zacząłem robić i dalej będę robił po powrocie do Europy. Japończycy dosyć często używają rowerów, dlatego nietrudno sobie wyobrazić, że ochrona przed zimnem i wiatrem za pomocą maseczki jest uzasadniona.  

Warto dodać, że maseczki popularne są nie tylko w Japonii, ale także w innych państwach Azji Wschodniej, jak np.: Tajlandia, czy Wietnam.

Źródła/References: